Sunday, December 23, 2007

Strona Klubowa

Rusza powoli Strona naszego Klubu Fantastyki Żyrafan. Można ją obejrzeć na stronie www.zyrafan.ovh.org - Serdecznie Zapraszam

Sunday, March 11, 2007

Niedziela rano :-)

Dzisiaj humorek o wiele lepszy niz wczoraj :-) choc walczylem 2h z netem, bo nawet google nie chcialo sie zaladowac, ale jest juz spox. Cytat: "Zabij ta mysl bo Cie zatruje, ze czas ktory masz sie marnuje" Pranko zrobione, zostaly jeszcze ze 3, ale dzisiaj wszystko sie zrobi. Next cytat: "Nadluzej robi sie te rzeczy ktorych sie nie zaczyna" Left something about 130h to fly away. I don't put any photo from yesterday, because there're ugly, bleee :P For now I end this post. Good day everybody :-)

Saturday, March 10, 2007

wieczor


Napadla mnie wieczorna nostalgia, samotnosc. Staralem sie rozweselic, porozmawiac z ludzmi na czacie, ale to nie pomoglo, kazdy ma jakies swoje problemy. W sumie nawet sie nie staralem wygadac przed obcymi, jakos tak dziwnie. Jak zwykle udawalem szczesliwego. Zadaje sobie pytanie, dlaczego nie jak ja jestem? Nie potrafie? (Edited by ADMIN) Milczaca klotnia, chyba dlatego, ale nie wiem. Czasem czuje sie bardzo samotny, placze po katach, jak mam zyc? Wiem, ze nie zawsze zycie idzie po mysli, nie chce nikogo ranic, a szczegolnie mojego Kwiatuszka, ktorego kocham nad zycie. Tutaj nie mam przyszlosci to wiem, w Polsce chce zbudowac wspolny dom i rodzine, ale samemu tego nie zrobie. A trace wiare jak nie widze checi z drugiej strony. Jak zwykle zle chmury naszly moj umysl. Wiem ze jest dobrze i niech bedzie jeszcze lepiej inaczej nie wytrzymam tego brzemia. Za tydzien chcialbym bardzo zabrac Age na rolki, ale znajac zycie, albo pogoda nawali, albo co innego i znow nici, a jak tylko mnie nie bedzie, ktos inny ja gdzies zabierze. Nawet w kinie nie bylismy, bo albo cos tam albo cos tam. Chyba specjalnie los wali mi pod nogi takie klody, ktore przeskakuje, ale coraz wiecej drzazg zostaje w nogach, lecz sie nie poddaje. Bo gdy strace sily to nie chce myslec co sie stanie. Moze to przez to miejsce, ktore przez 4 miesiace mnie dolowalo i robi to nadal. Ale rzeczy trzeba zabrac. Moze poogladam jakies bzdury smieszne, aby sie wyprowadzic z tego stanu, ale jak nie mam przy sobie Kotka to nie potrafie. Walcz Hadron, walcz !!!

Za to przypomnialo mi sie jak zamiast do kina ogladalismy razem przytuleni film w domciu i wbrew moim oczekiwaniom Kotek nie usnal, choc strasnie byl meczony, DZIEKUJE CI SKARBIE choc za ta chwile, gdyz w zyciu piekne sa tylko chwile...

Saturday

Zaczynamy. Jest sobota ranek, w sumie to niewiele z nocy mialem (cale 2h) co nie zmienia faktu ze Sloneczko juz dawno na horyzoncie, choc pochmurnie i pada, jak to w Szkocji. Dostalem dzisiaj przemile zyczenia na dzien chlopaka ( w ogole skad to sie wzielo? Pierwsze slysz), nie zmienia to faktu ze pozytywnie sie zaskoczylem. Dziekuje Kochanie. Dlaczego prawie cala noc zarwalem, ano byl jeden nagly wypadek - Slawka ktos napadl i zadzwonil do mnie (o pierwszej w nocy) ze caly we krwi lezy, wiec zebralem sie z Kryniem i poszlismy do niego, bagatela za Asde. W sumie przydalo sie bo odebralem moja dyszke. Po powrocie usiedlismy do Tiberium Sun'a i juz tak jakos widno sie zaczelo robic, ale uznalem ze 2h snu to lepiej niz w ogole i poszedlem sie zdrzemnac. Kryniak zbudzil mnie jak klad sie spac, 5 minut przed budzikiem, dokladnosc Szwajcarska, hehe.
Dobra moze teraz troszke o tych fotosach. Na gornej widac mnie a w tle mozna doszukiwac sie roznych ksztaltow lub osob (duchy szkotow zaatakowaly) tak na prawde jest to dym papierosowy. Ale fotka ladnie wyszla. A tu na dole jest moj GIGA KUBEK o ktorym wczesniej wspominalem ma pojemnosc 0,7l dla porownania zwykly kubek do kawy po prawej a w tle 2l butelka z jakims szkockim napojem, w sumie lepszym od IRN BRU i chyba jako nielicznym BEZ KOFEINY. Tak sobie mysle ze mialem jeszcze jakas fotke cyknac, ale juz zapomnialem jaka :-( tlumacze sie tym, ze sie nie wyspalem :P Dobra na razie koncze, nie bede obiecywal ze cos napisze dzis wiecej, bo jak Kryniak sie dorwie do kompa to kapota. Wczoraj mial przyjemnosc obejrzenia po raz pierwszy Trainspotting (wczesniej czytal tylko ksiazke). Film kazdy zna wiec oisywac nie bede. OK wiec na razie koncze.

Friday, March 9, 2007

Piatek

Zostal tydzien. Jakas dziwna sprzeczka powstala na flacie. Dziwna bo niema. Caly dzien dzisiejszy spedzam przy kompie i ogladam durne polskie sitcomy komediowe, tak dla rozluznienia sie, poza tym na dworze leje jak cholera. W sumie nie chce mi sie duzo pisac. Zacytuje pewien fragment tekstu:
"|Muszę się zmienić.
Więcej czegoś takiego nie zrobię.|Sprzątam po sobie i w drogę.
Wybieram życie.|Nie mogę się już doczekać.
Będę jak inni.
Praca, rodzina, zajebisty TV,|praIka, samochód, kompakt,
otwieracz do puszek, dobre|zdrowie, dobre żarcie,
ubezpieczenie, kredyt, dom,|sportowy ubiór i torba
garnitury, samodzieIność,|teIeturnieje, niejadaIne żarcie
dzieci, spacery, etat, goIf,|czysty wóz, szafa swetrów.
święta z rodziną, emerytura,|zwoInienie podatkowe,
pogodna starość i życie...|aż do śmierci."

Tuesday, March 6, 2007

wtorek popoludnie



zaraz bede latal na dol z czesciami od lozka, ale korzystajac z okazji zamieszcze kilka fotek :-)

Pierwsza to ja w Hamilton, tam z boku Ewelina troche wkurzona na Mikiego, ze palil papieroska - przypominam ze stara sie rzucic :P








A oto ja (w nowej krutszej fryzurce :P) w naszym flacie w Living roomie przy obrazie Daliego, co zreszta widac :-)












a to nasz (niecaly) dobytek kart za prad, wykorzystany w ciagu 5 miesiecy. Kazda karta to 5 funciakow, jest ich 55 jezeli komus by sie nie chcialo liczyc. Daje to okragla sumke 1650 PLN za prad - w Polsce to naprawde duzo, a tu prad leci tak szybko, ze funty przez rece tylko przechodza :/




A na koniec podaje link do krotkiego filmiku jaki zrobilem dla Agi: http://video.google.pl/videoplay?docid=-6747316259826923257&hl=pl

Wtorek

Hmm, jakos nie moge sie zaebrac w sobie aby gdzies wyjsc, ale mamy piekna pogode to na pewno wyjde chocby zdjecia jakies pocykac.
Teraz przeszukuje siec w znalezieniu odcinkow Wlatcy Moch super serial, Polska rzeczywistosc, haha. Naprawde dobry. Mozna obejrzec odcinki na google video, ale chce je miec na plytce. Chec posiadania :P :) Oki na razie koncze a w sumie to i tak nikt nie czyta bloga. Wiec nie chce mi sie rozpisywac. Moze pozniej jakies fotki wrzuce. Zadnych postow :_( chlip chlip

Monday, March 5, 2007

poranek czesc dalsza

Wstawilem zupke grzybowa, niedlugo bedzie mozna jesc :-) mniam. A teraz zanurzam sie w MUR Floydow. Zamieszcze jeden cytat, ktory przypadl mi do gustu:
"Elfy rzadko udzielaja nieopatrznych rad, bo rada to niebezpieczny podarunek, nawet miedzy Medrcami, a kazda moze poniewczasie okazac sie zla. Ale co ty sam o tym sadzisz?" - J.R.R. Tolkien
Wycinajac pierwsze slowo mozna odniesc ow cytat do rzeczywistosci.
SPIEW GITAR

poniedzialek rano

Obudzilem sie rano lekko zaspany, ale to przez to cisnienie tutaj, jeszcze sie nie przyzwyczailem. Czasz zrobic sobie teraz jakas kawke w GIGA KUBKU ktory wczoraj zakupilem, a tak mi sie podobal ze szok. Cos mialem jeszcze dopisac, ale nie wiem co. Wczoraj dorwalem sie do kompa tylko na chwile, ale dzis bedzie lepiej bo chlopaki do roboty, a teraz smacznie spia. Na razie na tyle

Sunday, March 4, 2007

Niedziela 4 marca

Mamy godzinke 7:18 obudzilem sie chyba tak wczesnie z przyzwyczajenia. Troche zoladek mnie boli po wczorajszych piwach nie powiem. Schodze na dol a tu niespodzianka - pradu nie ma :/ stadard, hehe. Godzine laptop pociagnie na baterii ale to nie duzo. Chyba zaraz lykne jakis 2kc moze bezie lepiej. Uszy wczoraj mi odpadaly, jeszcze dzis mi trzeszczy. W sumie nie wiem kiedy prad bedzie pewnie jak sie obudza ludzie to pojada kupic, ale pewnosci nie moge miec. koncze na razie, moze po poludniu cis doskrobie.

Saturday, February 24, 2007

Sobota godz. 8:25

Sobota ranek. We wtorek jade juz na szkolenia do pracy :-D A dzis szykuje sie sesja w mlotka, a jutro moze w battla zagram. Przyszykowany, do spakowania, zaraz zaczynam. W sumie dzis to na tyle, napsize cosik jak wroce. Opowiadanie - bedzie pewnie powiesc w toku :-) Moze w poniedzialek opublikuje na stronie Agi pierwszy rozdzial.

Thursday, February 22, 2007

22 Luty ciąg dalszy

Mamy godzinkę 13:00. Niestety Artur okazał się lipą bo nie daje się rozpakować, zacząłem pobierać inne projekty :P Sens życia i Zakochanego Kundla. W między czasie wgrałem pingwina :D opracowałem również krótki plan opowiadania, wynika z tego, że wyjdzie naprawdę dużo, może nawet jakaś powieść. Zastanawiam się nad paroma aspektami, ale podejmę decyzję dopiero jak tam dotrę, a na razie nie wyszedłem z pierwszego punktu planu, co mnie cieszy niezmiernie. Właśnie przeszukuje zasoby sieci w celu namierzenia słownika polsko łacińskiego on line, ale chyba nie jest to takie proste jak myślałem. Ale netrunner znajdzie wszystko :) hehe dobra zanurzam się dalej w pisaniu opowieści, może do powrotu Kotka uda mi się skończyć pierwszy punkt planu.

22 Lutego 2007

Mamy godzinę 5:11. Aga właśnie wyjechała do pracy. Już wczoraj naszła mnie nostalgia, siedzę całe dnie przed kompem i coś tam zawsze robię, ale czy to pożyteczne? Sam już nie wiem i zaczynam tracić wiarę we wszystko, może byłem silny, ale nikt mnie nie wspiera. Najlepsze jest to, że już pewnie od przyszłego tygodnia zaczynam pracę (może dlatego się dołuję?), chcę tego bardzo, bo już zajoba można w domu dostać, ale coś mnie przygniata. Zawsze człowiek głupi jest po fakcie, mogłem zacząć wysyłać CV jak jeszcze byłem w Szkocji (chciałem, ale coś mnie powstrzymywało), a teraz siedzę miesiąc na dupie. Zacząłem pisać kolejne opowiadanie, na razie tytuł roboczy to: "Poszukiwania", materiału w główce mam tyle, że książka mogła by z tego wyjść, ale znając siebie nie dałbym rady napisać, może kiedyś. Miki zawsze mi mówił, że powinienem zostać pisarzem, za to ludzie z branży wyśmiewali się, że zachowuje się jak pisarz, choć jeszcze nic wielkiego nie napisałem. Właśnie skończył się pobierać film dla Agi, Artur i Miminki, chyba zaraz go włączę i pójdę dalej spać, jeszcze tylko przejrzę nowe karty postaci do Warhammera 2nd ed.

Thursday, February 8, 2007

PRACA NAD KOMPEM

Coz dzien mija w sumie sredniej atmosferze walki z komputerem, ostatnio oznajmil mi ze dysk umarl :/ ale nie daje za wygrana i z kopa go :P zartuje. Wgralem kupe zabezpieczen, wbrew oczekiwaniom nie zwolnil az tak strasznie. Zaraz chyba wlacze jakis film, bo juz mam z deka dosyc...

Wednesday, January 31, 2007

W sumnie to juz sroda i tu i tam


Wlasnie wczoraj przylecialem z aga do Polski :-)))))))) Pobyt byl super, szkoda tylko ze tak, krotki, a teraz Kocio musi do pracy. Mam nadzieje, ze uda jej sie zamienic z kms piatek, to bysmy mieli chociaz jeden dzien dla siebie. Fotka po lewej ktora widzicie, to stacja kolejowa w Motherwell, jak czekalismy na pociag do glasgow, a pozniej przesiadka na Prestwick airport. W polsce snieg, w Szkocji 10 na plusie i wszedzie zielono. Pierwsze wrazenia po dotarciu do centrum Warszawy: juz zaczalem tesknic za Szkocja, nie wiem dlaczego, ale takie uczucia mna targaly. A czas kiedy bylem tam z Aga, nie da sie opidac mojego szczescia slowami. co prawda teraz NADAL jestesmy w Polsce, ale wracajac do kraju, wszyscy chca Cie zobaczyc, Aga pracuje i brak czasu dla nas. Powrot zajal nam od godz. 8 rano do 21 wieczorem w Polsce, caly dzien, choc samolot leci 2,5 h - straszne. Druga fotka, to My na naszym flacie w Motherwell, chyba nie trzeba do niej komentarza, chcialem, abysmy jeden post, napisali wspolnie, ale odlozylismy jak wrocimy do Polski, co prawda co sie odklada, to pozniej nic z tego nie wychodzi, dlatego postanowilem teraz sam cos wyklikac, a moze nastepny bedzie wspolny, kto to wie. Napisze tylko, ze podczas pobytu w sumie duzo nie zwiedzalismy, choc pogoda byla wysmienita, natomiast zwiedzilismy centrum handlowe w miescince i obkupilismy skarbenka, dla mnie to za malo, ale jednak moje fundusze weszly na debet, co nie pozwolilo nam jechac nastepnego dnia do Glasgow, ale nastepnym razem, zarezerwujemy sobie czas na zwiedzanie, w wiekszym miastach tez sa centra handlowe :-) a mozna przy okazji zobaczyc wiele ciekawych miejsc. Mysle ze 4h snu mi systarczy aby jutro jako tako funkcjonowac. Niestety ciezko mi usnac to postanowilem sie uspic piwem, POLSKIM PIWEM, ktorego nie probowalem od 4 miesiecy, smakowalo jak nektar. Dodatkowo zaczalem reperowac kompa, aby szybciej chodzil, ale mu potrzebna jest nowa kosc pamieci, bo bez niej nie da rady, tutaj nie lezy wina w dyskach a wlasnie w RAMie. Mam nadziej, ze przed wylotem problem rozwiarze. Koncze po woli piwko, defragmentacja na poziomie 60% zapale papieroska i spowrotem klade sie do mojego Skarbenka, aby ja utulic jak by przypadkiem sie obudzila, rano zrobic jej kawke (przy okazji i sobie :-P ) i jutro zaczynamy bieganine, wiem ze podolam. KOCHAM CIE KOCIO, na tym na razie koncze...

Friday, January 26, 2007

Piatek wieczor

SPRZATAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

No i mamy piatek od 4 godzin

koniec laby, nocka za mna, za 50 minut zbieram sie do pracy. W sumie ciezko bedzie przetrwac prace, a czeka mnie jeszcze geeralne sprzatanie, wolalbym usnac, ale nie moglem, wiec teraz bede musial sie meczyc, hehe. Moje Kocio juz pewnie w busie do pracy, ciekawe czy sie zapakowala i czego zapomniala? Zadzwonie do niej o 15.00 to sie wszystkiego dowiem. Na razie koncze bo trzeba pozbierac rzeczy do roboty.
Spadam w dół bez zabezpieczenia
Tu nikt nie czeka nie widzę swego cienia
Nie wiem więcej niż kiedyś wiedziałem
Odpowiedzi na pytania nigdy nie poznałem
Dlaczego samotność zawsze tak blisko
Zawsze przy mnie gdy upadam nisko
Myślę i czuję znów myśl odlatuje
Słyszysz jak umysł nieustannie pracuje

Thursday, January 25, 2007

Czwartek Wieczor, 1650 minut do przylotu Agi

[WPIS WYEDYTOWANO]
Byly tutaj bardzo prywatne mysli zamieszczone, ale nie chcialbym aby dostaly sie w niepowolane rece. Dlatego je wyrzucilem. Ogolnie uznalem, ze nie mam ochoty klasc sie spac, bo i tak nie usne. Zyje juz przylotem Mojego Skarbenka. A teraz tez troszke wyedytowany tekst: DZIEN DOBRY AGO, ODPOWIEDZ MI, KIEDY W KONCU PRZYJDA TE LEPSZE DNI? Ja znam odpowiedz za 1650 minut. Napisze tylko, ze chcialem wrocic do moich wczesniejszych praktyk magicznych, ale rozmawialem z Tata i powiedzial mi o wiele lepsze rozwiazanie, ktore nie wiedzialem, ze bedzie tak bolalo, ale wiem ze jest najlepsze.

Na zakonczenie napisze DWA SLOWA: DZIEWIATE PRZYKAZANIE

Tuesday, January 23, 2007

Wtorek wieczor, juz tuz tuz

Wlasnie dorwalem sie do kompa na chwile, wygonilem Krynia, ktory zrezygnowal z pracy w tygodniu w firmie i teraz opierdala sie calymi dniami przed kompem, Mam przerwe w rozmowie z Kotkiem, bo poszla zapalic, wiec szybciutko robie wpis. Ogolnie dobrze dzien spedzony, ale dluzyl sie na poczatku strasznie, co mnie denerwowalo i prawie zaspalem do pracy. Poza tym snieg spadl i byl na 1mm jak wychodzilem z domu no i mroz. Wlasnie skonczylem rozmawiac z Aga i powoli zbieram sie do polozenia spac, bo nie chce znow jutro zaspac do roboty. Ciezko teraz bedzie duzo cos wpisywac, bo ciezko bedzie dorwac sie do kompa, ale po powrocie z Polski na pewno postaram sie wszystko opisac.

Monday, January 22, 2007

Prawie poniedzialkowa noc


A oto ja przy pomniku na cmentarzu usytuowanym na wielkim kurhanie, co zreszta widac :-) Porozmawialem troszke z moim Skarbem i wiele sobie wyjasnilismy. Powiedziala ze sie ode mnie odzwyczaila, ale uwazam ze to przejsciowe i damy rade wszystko naprawic. Szczerze w to wierze, gdyz Cie Kocham i tylko dla Ciebie tutaj pracuje i przebywam dala. W sumie humorek sie poprawil, a ja walcze ze soba aby nie kupic nicaby nie wejsc na debet, zobaczymy jak to bedzie. KOCHAM CIE AGUS a i kocham HEYAH gdyz liczy 5p za minute a nie jak inne sieci polskie 35p :/

Wycieczka do Starthaven

Wreszcie skurczybyk zaczal dzialac jak powinien. Pewno sasiad zrezygnowal z sieci, hehe. Ale mi
to na reke :P Wiec opisze co sie dzialo przez te pare dni, ktorych nie wpisywalem. Ogolnie sleczalem nad Stronka dla Moego Skarbenka, i o dziwo udalo mi sie ja uruchomic na czas. W niedziele, czyli wczoraj wybralismy sie do Strathaven na zwiedzanie i aby poprawic humor Ewelinie, do Shoping Centre. Zdjecia, ktore mozecie ogladac z boku sa to fotki wlasnie z zamku w Starthaven. Pierwszy raz poczulem, ze jestem w Szkocji, przebywajac tam w tych ruinach mozna bylo poczuc powiew czasu. A czegos takiego wierzcie mi dawno nie czulem a chcialem poczuc od bardzo dawna. Te ruinki sa jedne z mniejszych, a dzis sie dowiedzialem, ze na
terenie UK jest ponad 5000 zamkow, najwiecej w Europie. Niestety nie mialem okazji zwiedzac jeszcze Stolicy Edenburga, ale wszystko w swoim czasie. Ogolnie niedziela byla udana, tylko wieczor sie popsul. Gdyz jak sie kompalem nagle skonczyl sie prad. Kryniu wpadl na pomysl kupienia dopiero jak sie mu bateria skonczyla w laptopie. Nie dotrwalem do jego powrotu i usnalem. Za to rano bylo cieplo, a jak wrocilem po krotkich bojach z internetem moge napisac te pare slow na Blogu. Dzisiaj w pracy caly czas myslalem o moim Kotku, rozmawialem z nia na pierwszej przerwie, ale pozniej glod dal znac, gdyz nie jadlem cieplego posilku od 2 dni i zaczalem miec chore wizje i humor spadl mi do poziomu wkurwienia na caly swiat. Jeszcze James smial sie ze mnie, ze mam na komorce fotke Agi a nie jakis samochod czy cos tam. Niech go pies jebie. Jeszce tylko 4 dni i wreszcie po wielu miesiacach bolu i rozlaki zobacze sie i uscisne Age, tak bardzo tego potrzebuje, szczegolnie w takich chwilach jak ta, gdy zaczynam watpic we wszystko to po co tu przyjechalem.

Najchetniej chcialbym byc teraz z Kochaniem i nie przejmowac sie niczym tylko wtulic sie w nia i usnac. Juz odliczam godziny, co widac po tytulach, ale jeszce duzo przede mna, 4 dni pracy, mam nadzieje ze szybko zleca. Ciekaw jestem jak tam Kotkowi ida zakupy, zobaczymy jak przyleci :P Ogolnie dzisiaj wszyscy maja sredni humor, moze to przez cisnienie? Kryniu nie poszedl do pracy bo uznal, ze mu sie nie chce, oby tak dalej, a w ogole nie bedzie pracowal. W shoping centre kupilem sobie dwie rzeczy: dwie kostki dziesiecio scienne i plyte folkowa: Pure Bagpipe Magic - tylko dudy, Miki prostestowal, ze bede ich tym katowal, ale ja KOCHAM DUDY i tyle i chuj mnie obchodzi, co prawda nie slucham strasznie glosno. Jestem w ojczyznie dud! Charuje jak wol, a je**ny bank chce zyc jeszcze ze mnie, znow wpie*****li mi jakas kare z nieba wzieta, jak tak dalej pojdzie to zmienie bank. Nie rozmawialem ze Skarbem od poranka, pewnie ma zawal roboty w pracy, ze nawet mi maila przez caly dzien nie napisala.

Pewnie dopiero jutro porozmawiamy, bo ma dzien wolny, ale ostatnimi czasy, jak ja wracam do domu a Ona ma dzien wolny to gdzies wychodzi i konczy sie tak, ze porozmawiamy kilka minut jak sie uda, a pozniej ide spac, bo rano musze wstac, albo na odwrot. Pocieszam sie mysla, ze niedlugo caly tydzien przed nami, tylko co to jest tydzien, jak jeszcze trzeba do pracy chodzic i czlowiek wraca wkurzony, zmeczony i nic mu sie nie chce. Po prostu tragedia. Dobra koncze ten wywod, bo po zerknieciu zauwazylem, ze wyladowuje moja zlosc, w sumie lepiej tak w pamietniku niz na kims na zywo. Wolalbym zostawic ja w sobie, lecz nie moglem juz wytrzymac, po powrocie chcialem cos roz******lic, ale nie bylo nic pod reka. Kocio tylko czasem sie nie obrazaj. KOCHAM CIE SKARBIE.
PS. Moze jakis komentarz gdzies ktos by napisal?

Poniedzialek wieczor - 120h

Nie dosc ze jestem wkurzony to siec nie dziala, wiec dzis nic nie napisze, moze jutro.

Thursday, January 18, 2007

209 godzin 36 minut do uscisku z moim Skarbem

Mamay juz czwartek wieczor. Wczoraj w pracy zamiast Jim'a byl Robert i niezle zapierdalalismy na dodatek dostalismy opr ze za slabo, albo menadzer sie nasmiewal, tego nie wiem. Dzis rano zaczelismy z grubej rury i po pierwszej przerwie maszyna nie wytrzymala tempa i musieli wzywac servis, reszte dnia krecilem sie to tu to tam robiac co moglem, aby czas szybciej lecial, ale udalo mi sie. Idac na Firsa, skubaniec uciekl mi sprzed nosa, nie lubie tu autobusow :(
Wrocilem do domciu, okazalo sie ze pradu nie ma, po prostu dzisiejszy dzien nie jest najlepszy, ale za to poprawiamy sobie humor dowcipami. Wlasnie Miki naklada kurczaczka , wiec koncze. Na jutro wielki plan i chyba szykuje sie nocka zarwana nad konczeniem stronki. Dodam ze rano padal snieg, ale jak upadl na ziemie byl juz deszczem. Szybko, idac dzis do pracy dostalem fala wody, bo jakis jebany kierowca busa wjechal z predkoscia 40 mph w kaluze obok mnie, a w pracy robneli mi klodke bez klucza, ktory nadal jest u mnie w kieszeni, co za ludzie...

Tuesday, January 16, 2007

Wtorek po robocie

Mialem napisac wczoraj co sie dzialo, ale jak wrocilem do domu, okazalo sie ze Gugi zabral kompa i nie mialem dostepu do netu :( Ale owe dwa dni w sumie byly udane. Walcze nadal z choroba, ale jest juz lepiej niz bylo w weekend. Zastanawiam sie od ktorego dnia zaczac, bo troche sie wydarzylo. Niech bedzie od poczatku. W sumie w poniedzialek w pracy bylo multum roboty i zbytnio nie bylo czasu aby porozmawiac z Jamsem, wiec na poczatku bylem troszke w kieskim nastroju. Pozniej porozmawialem z moim Skarbem i to wystarczylo aby mi poprawic nastroj, za to Ona byla straznie zdolowana, ale mam nadzieje, ze tez jej sie nastroj poprawil po rozmowie :-) Wracajac zajrzalem do agencji i dostalem wolne, wiec spedze wiecej czasu z moim Skarbem i zobacze sie z rodzinka. Wstapilem pozniej do PuondLand i kupilem sobie czpeczke, byla w promocji i dostalem ja za 50p. w dodatku ze sluchawkami, taki gadzet ale cieszy :) Maly zon po powrocie, nie ma kompa :( pogadalismy troche i poszedem spac. Dzis dzionek w pracy minal raczej spokojnie i przyjemnie, za wyjatkiem jednej sytuacji :/ ktora troszke mnie wkurzyla, ale przeciez nic sie nie stalo, a owej sytuacji nie bede opisywal :D W powrotnej drodze wstapilem do library i wymienilem ksiazki. Teraz siedze w domciu zjadlem sniadanio obiad i zabieram sie za pisanie, chcialem dodac cos do strony, ale jak na razie brak mi sil i pomyslu. Choc coraz wiecej osob zaczyna zagladac :) Co mnie cieszy. Teraz czekam na Kotka az wroci do domciu i bedziemy mogli porozmawiac przez Skypa, ciekawe czy dostala Overtime'a?

Monday, January 15, 2007

Monday morning

Wstalem, wszyscy spia, a ja do roboty :/ ale pieniazki :) Jak wroce opisze co sie dzialo, po pracy musze zajrzec do ProActive.

Sunday, January 14, 2007

Niedziele wieczor

Niedziela szybko minela, mamy godzinke 23.
Co prawda dzis na stronke nic nie dodalem, ale milo spedzilem czas rozmawiajac z moim Kociem przez Skype'a . Obejrzelismy Punisherka na DVD i tak w ogole rozmawialismy o wszystkim. Jutro trzeba rano wstac do roboty przy rybkach :/ ale za to kaska bedzie konkretna :) Chyba koncze dzisiejszy wpis na tym bo klade sie spac.

Co to w ogole jest Hadron

Nie wiem ile czasu minelo od kiedy zaczalem bawic sie z haslem na stronie, az mnie szlak trafia i wyslalem maila do tworcy kodu. Na dzis juz sobie z tym odpuszcze, poczekam, moze odpisze. A przechodzac do tematu. Informacja zaczerpnieta z Wikipedii:

Hadrony to cząstki silnie oddziałujące złożone z kwarków.

Właściwością hadronów jest ich liczba barionowa oraz całkowity ładunek elektryczny, choć budujące je kwarki mają ładunki ułamkowe: 2/3e lub -1/3e. Kwarki posiadają kolor i zapach. Trzy kolory (czerwony, niebieski i zielony) są analogami ładunku elektrycznego. Wymiana między kolorowymi kwarkami gluonów (z gr. gluo - klej) jest przyczyną wiązania się kwarków w hadrony. Oddziaływanie to opisuje chromodynamika kwantowa. Kwarki różnią się zapachem, mamy sześć kwarków: dolny (d), górny (u), dziwny (s), powabny/czarujący (c), denny/niski/spodni/piękny (b), szczytowy/wysoki/prawdziwy (t) o odpowiednich ładunkach elektrycznych, parami -1/3 i +2/3. Gluonów jest osiem, są w chromodynamice analogami fotonu. W przeciwieństwie do fotonów które nie mają ładunku elektrycznego, gluony mają kolor i oddziaływują silnie. Konsekwencja tego oddziaływania jest swoboda asymptotyczna i uwięzienie kwarków. Swoboda asymptotyczna oznacza, że kwarki są najbardziej swobodne gdy są najbliżej siebie, przyciągają się tym mocniej czym bardziej je odciągamy od siebie. To jest dokładnie odwrotnie jak w elektrodynamice gdzie oddziaływanie między ładunkami jest najsłabsze gdy się od siebie oddalają.

Znane są obecnie dwa rodzaje hadronów: bariony (nukleony proton, neutron, hiperony Λ, Σ, Ξ, Ω... ) i mezony (π, ω, ρ...). Bariony są fermionami (mają spin połówkowy) natomiast mezony są bozonami (maja spin całkowity). Bariony zbudowane sa z trzech kwarków a mezony z pary kwark-antykwark. Są bezbarwne. Wymiana mezonów między barionami jest przyczyną wiązania jądrowego które daje jądra jako stany związane barionów. Bariony zbudowane z przynajmniej jednego kwarku dziwnego (s) nazywamy hiperonami. Materię jądrową zbudowaną z hiperonów lub mezonów dziwnych (np. kaonów) nazywamy materią dziwną.

Materia jądrowa może tworzyć grawitacyjny stan związany - gwiazdę neutronową czy gwiazdę dziwna.

Klade sie spac, lekko zawiedziony... :/

niedzielna noc

Hehe, w sumie dopiero sie zaczela.
Jestem z siebie dumny, przerobilem juz stronke i dodalem CALY DZIAL Ulubione, z nieco zmienionym wygladem, ciekawe czy Adze sie spodoba?
W koncu wymyslilem gdzie umiescic zegar :-) Teraz wyglada super. Choc nie powiem, bo mialem troche problemow bo mi rypal styl, ale sie udalo.
Mozna juz przeczytac moje ostatnie opowiadanko pod tytulem: Opowiesc o pewnym magu - polecam oraz czekam na krytyke.
Bede zamieszczal tam wiecej tektow, ale jak napisze :P
Cos jeszcze zostalo do poprawienia wiec wracam do notatnika, ale humorek mi dopisuje.
Kocham Cie Kocio
"Everything I do I do it for You"

Saturday, January 13, 2007

Sobota wieczor


Mamy juz wieczorek.
Miki z Ewelina ogladaja na gorze Kruka na PSP, a ja na dole walcze z kompem. Aga podsunela mi pewien pomysl jak mozna rozbudowac strone, ale nie chce mi sie na razie za to zabierac bo nie dosc ze czasochlonne to i trzeba sie na bawic w notatniku, ale chyba zrobie dzisiaj. Wrzucilem na strone ladny zegar, z tym ze nie pasuje do reszty i nie wiem gdzie go umiescic :/
Agus byla w kinie ale na apocalytpo nie poszla, tylko na ekranizacje PACHNIDLa, swietna ksiazka polecam. Filmu nie widzialem, ale pewnie niedlugo obehrze. Jak juz jestem przy filmach, Polska jeszcze nawet nie slyszala pogloek, ale wyszedl nowy ROCKY ze Stalonem, nazywa sie po prostu ROCKY BALBOA, chyba sie wybiore do kina do Hamilton, graja co prawda dopiero od 19 stycznia.
Bawiac sie na kompie prad sie skonczyl, wiec musielismy szybko udac sie na stacje benzynowa w celu zakupu kilku kart, jedyne co jest tu strasznie drogie to prad, tyle co idzie nam tu w tydzien, to w Polsce w miesiac by mi nie poszlo, ale coz, takie zycie.
Po lewej na gorze ja z moim Kotkiem przy Big Benie.
Zastanawiam sie nadal nad tym zegarem, co z nim zrobic, ale na razie gp zostawie, pozniej zobaczymy, chyba zabiore sie za rozbudowanie strony. W kazdym pliku bedzie trzeba troche zmian wprowadzic, to mnie przeraza, ale bedzie wiecej tekstu do czytania, bo tak stronke po 5 minutach mozna zamknac, gdyz sie cala obejrzalo. Jeszcze rozwine temat O NAS, bo na moj gust rowniez jest za malo tekstu do czytania.
Samopoczucie moje juz troszke lepiej, dostalem Gripex od Eweliny i juz nie cieknie mi tak z nosa :-) mam nadzieje, ze do poniedzialku sie wykuruje, bo znow do pracy!
Dobra koncze chyba ten post, jutro cos dopisze.

Sobota, day off, sickness

A wiec mamy sobote, ciesze sie z jednej strony ze dzien wolny od pracy bo jestem strasznie przeziebiony, cieknie mi z noa i w ogole. Z drugiej strony troche sie nudze, choc mam kilka rzeczy do przeczytania, nudno mi. Strasznie tesknie za Aga :( Pojechala dzis z druga Aga do kina na Apocalypto, podobno bardzo dobry film, ale recenzji wyslucham jak wroci do domciu :-) Odliczam juz dni do jej przylotu. Przyznam sie, ze odliczam od momentu zakupu biletu, czyli cale dlugie dwa miesiace. Staram sie zrobic dla niej piena stronke w sieci, aby mogla sie chwalic, ze narzeczony zrobil dla niej, choc sa male problemy, lecz powoli do przodu.

Patrze na pogode za oknem i nawet nie chce mi sie ruszac za drzwi, wieje tak strasznie, ze boje sie o wlasne zdrowie, nie chce sie rozlozyc, musze zarobic troche pieniazkow zanim Kocio do mnie przyleci. Wychodze powoli na prosta i w koncu bede mogl poodkladac pieniazki na wesele.
Przylatujac tutaj nie wiedzialem, ze to bedzie takie ciezkie, ze tak bardzo bede tesknil za moja ukochana kobieta. Naprawde chcialbym byc z nia RAZEM, wiem ze dalibysmy sobie rade tutaj w Szkocji, ale najpierw musze dostac kontrakt. Bede wiedzial na czym stoje, ze mam stala prace, bo powiedzcie mi, jezeli nawet praca w Polsce ma bardzo mila atmosfere a nie wystarcza pensji do konca miesiaca, to czy warto? Wiem ze nic latwo nie przychodzi, ale po pobycie tutaj jak juz wroce do Polski nie bede mial problemow ze znakezieniem pracy, wierze ze jezeli moj Kotek by byl tu ze mna i oboje wrocilibysmy do Polski, napewno szybko cos by sie znalazlo, z podrasowanym angielskim i z doswiadczeniem na wyspach. Tesknie za rodzina, ale to nic w porownaniu do tesknoty za ukochana. Mam ten wielki plus, ze juz ja mam, ze jestesmy razem, ze nie musze szukac, tylko troche poczekac, ale to strasznie boli. Na pocieszenie pokaze wam eska, ktorego dostalem co prawda ladny czas temu, ale do tej pory podtrzymuje mnie na duchu w ciezkich chwlach. Moze dzisiaj jestem lekko zdolowany, bo jestem chory.

"Jezeli- kiedy bylismy razem wiedzialam, ze wszystko sie moze zdarzyc i lepiej trzymac pewien dystans na wypadek rozstania. To teraz wiem, ze nie potrafilabym juz z nikim innym ukladac sobie zycia na nowo, znalezc znow taka dawke zaufania i inwestycji w cos co moze sie rozsypac jak domek z kart. Kiedy slyszysz odemnie KOCHAM CIE - to jest najczystsze Kocham Cie jakie slyszal ten swiat. Bedac tu sama czuje jakby mi brakowalo czesci mnie. Wszystko co cieszy- nie jest tak cudowne i radosne jakbys tu byl. Wiesz dlaczego? Bo nie moge sie tym z Toba podzielic. Tesknie za Toba!"

Moze troszke smutny tez jestem dlatego, ze dzisiaj nie uslyszalem przez telefon, tych najczystszych slow na siwecie, niby to tylko dwa slowa, ktore nie zagasly nadal pulsuja i wierze, ze coraz silniejszym zyciem, ale smutno mi. Pewnie wplywa na mnie tez ta pogoda i choroba, nie wiem. Czekam tylko z nadzieja, ze jak Skarbek wroci do domciu to zadzwoni do mnie ze slowami "Ty debilu, przeciez wiesz, ze Cie Kocham" WIEM SKARBIE I STRASZNIE TESKNIE

A wiec zaczynamy :-)

Witam wszystkich !!

Zblakanych wedrowcow jak i osoby, ktore trafily tu nie przez przypadek :P
W koncu i na mnie przyszla pora abym zalozyl bloga, nie namyslajac sie wiele, wybralem najlepszy blog jaki jest dostepny w cybernetycznym swiecie, czyli GOOGLE BLOG.
Zanim zaczne, to zapraszam wszystkich na strone imieninowa mojej przyszlej zony

Strona Mojej Narzeczonej

Poniekad Skarbie tez mozesz zalozyc sobie bloga, jutro powiem co i jak, calusek :*
Wiec tak, nigdy nie pisalem bloga, kiedys tylko pamietnik, ale byl raczej prywatny, choc szczerze watpie aby ktos czytal to od tak. Jak juz mowilem, oto my:















Razem z moim Kochaniem jestesmy przy Tamizie w Londynie przy sphinxie. Swieta Bozego Narodzenia 2005.


Historii naszego zwiazku opisywac nie bede, ale moge napisac, ze w chwili obecnej jestem w Szkocji z dala od Agi , STRASZNIE TESKNIE, i zarabiam na nasz wymarzony slub, ktory odbedzie sie nie predzej niz w 2008, chyba ze wygram w totka :-)
Pracuje moze nie w wymarzonej robocie, ale przynajmniej cos zarabiam. Dokladnie w Fish Factory, na chwile obecna zajmuje sie myciem Trays po rybie, nic przyjemnego mowie wam, ale pracuje ze Szkotem James'em, ktory ma podobne zainteresowania do mnie: komputer, warhammer etc. wiec milo mi sie z nim rozmawia i szkole jezyk :P
Wszyscy sie mnie pytaja, dlaczego przybylem tu sam? Lecz nie majac jeszcze kontraktu z firma, praca nie jest do konca pewna, ale jak juz dostane, postaram sie sciagnac tutaj mojego Kotka, moglibysmy wtedy 2x szybciej odlozyc pieniazki i BYC RAZEM. A pracujac tutaj mozna niezle sobie CVke podrasowac w Polsce i starac sie o lepsza prace, ale na razie jest to w fazie planow. Nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejny dzien. Dzisiaj mialem strasznego kaca po wczorajszych odwiedzinach Slawka, ktoremu bookowalem bilet do kraju, odplacil sie alkoholem, a na pusty zoladek mocny alkohol jest zabojczy - nie probujcie tego w domu. Hehe, co smiesznego jeszcze dzisiaj sie dzialo: wszedlem do PoundLand'u z zamiarem kupienia czapki, wyszedlem majac czyste plytki DVD i sluchawke do Skype'a, ale jak sie robi zakupy na kacu tak to sie konczy :P
Teraz siedzialem kilka ladnych godzin poprawiajac i dodajac nowe rzeczy na stronce Agi, ale jeszcze duzo zostalo do dodania i poprawienia, ale na dzis mam dosc, wiec postanowiolem zalozyc blog i cos wyklikac. Slucham sobie szant i muzy dudowej :P dla podniesienia nastroju.
Ciesze sie, bo juz za 2 tygodnie Kocio przylatuje do mnie, co prawda na kilka dni, ale po 4 miesiacach rozlaki, beda to najlepsze 4 dni jakich doswiadczymy.
Ok na dzisiejszego posta to chyba tyle, koncze i zobacze jak to wszystko wyszlo.
Zapraszam do dodawania opinii, jezeli wogole ktos tu trafi :P
KOCHAM CIE AGUS