terenie UK jest ponad 5000 zamkow, najwiecej w Europie. Niestety nie mialem okazji zwiedzac jeszcze Stolicy Edenburga, ale wszystko w swoim czasie. Ogolnie niedziela byla udana, tylko wieczor sie popsul. Gdyz jak sie kompalem nagle skonczyl sie prad. Kryniu wpadl na pomysl kupienia dopiero jak sie mu bateria skonczyla w laptopie. Nie dotrwalem do jego powrotu i usnalem. Za to rano bylo cieplo, a jak wrocilem po krotkich bojach z internetem moge napisac te pare slow na Blogu. Dzisiaj w pracy caly czas myslalem o moim Kotku, rozmawialem z nia na pierwszej przerwie, ale pozniej glod dal znac, gdyz nie jadlem cieplego posilku od 2 dni i zaczalem miec chore wizje i humor spadl mi do poziomu wkurwienia na caly swiat. Jeszcze James smial sie ze mnie, ze mam na komorce fotke Agi a nie jakis samochod czy cos tam. Niech go pies jebie. Jeszce tylko 4 dni i wreszcie po wielu miesiacach bolu i rozlaki zobacze sie i uscisne Age, tak bardzo tego potrzebuje, szczegolnie w takich chwilach jak ta, gdy zaczynam watpic we wszystko to po co tu przyjechalem.
Najchetniej chcialbym byc teraz z Kochaniem i nie przejmowac sie niczym tylko wtulic sie w nia i usnac. Juz odliczam godziny, co widac po tytulach, ale jeszce duzo przede mna, 4 dni pracy, mam nadzieje ze szybko zleca. Ciekaw jestem jak tam Kotkowi ida zakupy, zobaczymy jak przyleci :P Ogolnie dzisiaj wszyscy maja sredni humor, moze to przez cisnienie? Kryniu nie poszedl do pracy bo uznal, ze mu sie nie chce, oby tak dalej, a w ogole nie bedzie pracowal. W shoping centre kupilem sobie dwie rzeczy: dwie kostki dziesiecio scienne i plyte folkowa: Pure Bagpipe Magic - tylko dudy, Miki prostestowal, ze bede ich tym katowal, ale ja KOCHAM DUDY i tyle i chuj mnie obchodzi, co prawda nie slucham strasznie glosno. Jestem w ojczyznie dud! Charuje jak wol, a je**ny bank chce zyc jeszcze ze mnie, znow wpie*****li mi jakas kare z nieba wzieta, jak tak dalej pojdzie to zmienie bank. Nie rozmawialem ze Skarbem od poranka, pewnie ma zawal roboty w pracy, ze nawet mi maila przez caly dzien nie napisala.
Pewnie dopiero jutro porozmawiamy, bo ma dzien wolny, ale ostatnimi czasy, jak ja wracam do domu a Ona ma dzien wolny to gdzies wychodzi i konczy sie tak, ze porozmawiamy kilka minut jak sie uda, a pozniej ide spac, bo rano musze wstac, albo na odwrot. Pocieszam sie mysla, ze niedlugo caly tydzien przed nami, tylko co to jest tydzien, jak jeszcze trzeba do pracy chodzic i czlowiek wraca wkurzony, zmeczony i nic mu sie nie chce. Po prostu tragedia. Dobra koncze ten wywod, bo po zerknieciu zauwazylem, ze wyladowuje moja zlosc, w sumie lepiej tak w pamietniku niz na kims na zywo. Wolalbym zostawic ja w sobie, lecz nie moglem juz wytrzymac, po powrocie chcialem cos roz******lic, ale nie bylo nic pod reka. Kocio tylko czasem sie nie obrazaj. KOCHAM CIE SKARBIE.
PS. Moze jakis komentarz gdzies ktos by napisal?
No comments:
Post a Comment