Sunday, November 24, 2013

Give me Love

Dla tej jednej osóbki, którą chciałbym jeszcze raz przytulić i już nie puszczać...

Monday, November 11, 2013

Dzień Niepodległości

Choć może się nie wydaje, ale jestem patriotą. Z bólem w sercu szedłęm dziś do pracy - wiedząc, że wszyscy moi rodacy świetują w kraju odzyskanie Niepodległości. Taki los - takie życie sobie wybrałem. Pocieszałem się myślą, że są dni kiedy ja siedzę na czterech literach a cały kraj biegnie do roboty. Tyle mianem wstępu.

Cóż ciekawego się wydarzyło ostatnio - niewiele. Mam cudowną nową wspólokatorkę. Pani P czasem się do mnie odezwie (chyba z litości, bo nie przeprosiła mnie ani razu i zachowuje się jakbym był hmmm ciężko nawet określić kim. Może ujmę to w ten deseń: odzywa się aby nie stracić kontaktu.) Ja już swe siły co do jej osóbki dawno straciłem i idę swoją ścieżką ze słowami na ustach: zero smutku, zero złości, wyjebane po całości.

Mój strój na konvencie zajął drugie miejsce - w sumie dumny z siebie jestem, że sam w tym patałajstwie wyszedłem na ulicę i pojechałem na konwent ^^ - nie żałuję.

Mam dość uganiania się za kobietami, boję się tylko samotności. Zbliżają się kolejne świeta i iskierka nadzieii gdzieś tam rozbłyskuję, że w końcu nie będe ich spędzał sam.

Sunday, October 13, 2013

Toksyczni Ludzie

Zacznę od piosenki, która wczoraj strzeliła mnie jak piorun na koncercie.

Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
bo z doświadczenia wiem, że to dla uszu pasza.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
zmień słowo w czyn tak pięknie jak to ogłaszasz.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
bo z doświadczenia wiem, że to dla uszu pasza.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
zmień słowo w czyn tak pięknie jak to ogłaszasz.

Czasami mam tak, że mam tego dość,
że kiedy chcę dobrze to wychodzi źle,
że gdy robię dla kogoś coś,
to dla niego żadna nowość, że przejdzie się.
Wychodzi jak na złość i dochodzi do tego, że
się nienawidzę i wstydzę, bo krzywdzę tych którzy są najbliżej mnie.
Bądźmy w tej samej lidze gdzie, gdy mówię A, mówię B.
Mówię do siebie całe Katowice potem przepraszam i tak to kończy się.
Z kwiatami latam, świecę oczami,
dzwonię, przepraszam sms-ami.
Mijają lata i tak między nami,
chciałbym się zmienić i nie mogę za nic.
Ani nie znani, rozczarowani, poumawiani, zostają sami,
nie wiem co czują ale mnie mamisz kiedy całują się z klamkami , mnie mają za nic.
Lub w dupę kują, artykułują pod powiekami,
rozszarpują mnie w myślach.
Kto by pomyślał, że tak mogę tak łatwo ranić?
I za co? Za nic.
Nie mogę się zmienić. Zmiany, zmiany, zmiany...
Tak łatwo mogę omamić siebie, ściemy, ściemy, ściany.
Cztery pojebane,
palić sam,
same problemy dla nich.
Dlaczego tak mam z natury i który raz o tym rozmawiamy?

Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
bo z doświadczenia wiem, że to dla uszu pasza.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
zmień słowo w czyn tak pięknie jak to ogłaszasz.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
bo z doświadczenia wiem, że to dla uszu pasza.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
zmień słowo w czyn tak pięknie jak to ogłaszasz.

Mi się to śni czy vis-à-vis
zamknięte drzwi, za nimi "ciiiii..!"
chyba se kpi, a może śpi?
tak wzrasta mi ciśnienie krwi.
Po tylu latach zabawy w kata,
wciąż nie ma bata jak lek na katar,
tonę w schematach, nie afirmatach.
Masz mnie za brata czy za wariata?
Ile na nie, ile na tak,
gdy cała szklanka ma gorzki smak?
Robi to mnie, robi to jak
Mądry debila, what the fuck?
Nie jestem durniem, więc powtórnie,
zachodzi Słońce, jest pochmurnie,
mam tego potąd, chyba się wkurwię,
to nic nie doda, na bank ujmie.
Znowu przed nią rozmowy długie.
Gdy mówił jedno, robił drugie.
A na domiar złego sam nie wiem,
czy tego czy jego nie lubię?
Ale mówię: "OK, wszystko gra",
powiedz B, gdy mówisz A.
Chyba wierzę, że zmiana ta
zastąpi kolejne "przepraszam za..."
To wiara w ludzi czy naiwność,
przerastająca nawet mą sztywność,
jednak bezsilność i nagminność
na koniec wznieca agresywność.
Uczuciami szasta, rani obelgami,
obraz to panicz między wierszami,
zaś mnie mami deklaracjami przeczy faktami?

Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
bo z doświadczenia wiem, że to dla uszu pasza.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
zmień słowo w czyn tak pięknie jak to ogłaszasz.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
bo z doświadczenia wiem, że to dla uszu pasza.
Nie ma "sorry", nie ma "wybacz mi", nie ma "przepraszam",
zmień słowo w czyn tak pięknie jak to ogłaszasz.

Człowieku, ja nie robię tego na pokaz.
W moim słowniku słowo "przepraszam" jest obok słowa "kocham".
Dla wszystkich moich ludzi nie mam nic prócz miłości.
Jeśli kogoś kocham, nie pozwolę by w to zwątpił.
Chcę budzić się rano by móc spojrzeć w lustro.
Zamieniam słowa w czyn tak by nie było za późno,
chodź nie wiem co mi to da,
gdy na psy schodzi cały ten świat.
Jak karabin maszynowy celuję w Was,
bo mam już dosyć tych kłamstw,
które kryjecie za kurtyną.
I stańmy wszyscy razem jak jeden brat,
musimy pozbyć się mas i prawda spłynie tu lawiną.
Ja czuję, że to naszych czasów jest znak,
z ust lecą słowa jak grad,
by tak jak grad szybko zginąć.
A Ty nie zapominaj już
i zdmuchnij cały ten brud.


No dobrze, teraz po zapoznaniu się z treścią i przesłaniem piosenki przejdę do konkretnego postu. Co to? Kto to? i jak się to je?

Mam nadzieję, że nikt nigdy nie spotka tytułowych toksycznych ludzi. Nikomu tego nie życzę. Niestety ja miałem okazję przekonać się na własnej skórze jak to działa, jak to boli. Nie wiem czemu ludzie to robią? Czemu chcą mnie zniszczyć? Przecież nie mają prawa. Na szczęście doszedłem do bardzo dobrych wniosków. Zostawiam ich gdzieś. Nie interesują już mnie, choćby nie wiem jak bardzo teraz krzyczeli. Dałem zbyt wiele siebie, zbyt wiele łez i bólu zadali mi. Obrażali a później próbowali przekonać, że to moja wina. Szkoda zdrowia, szkoda nerwów. Niestety przez to zaniedbałem najbliższych. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno - aby mi wybaczyli mój głupi upór dążenia do gwiazd.
Teraz kolejna piosenka, jako przerywnik w mojej wypowiedzi.

 
 Kieliszki pełne łez - wypijam do dna
Bo życie kopie - jak Molotova koktajl
Wylewam życie na "papier" -  i dobrze wiesz co czuję

Czasem się trafi Ci laska, która została zraniona przez jakiegoś dupka i zaczyna się odgrywać na wszystkich facetach. Ty starasz się przybliżyć jej nieba. Obiecuje Ci gwiazdy. Z chęcią rozmawia na temat sexu i na co ma ochotę i co by z Tobą robiła. Po pół roku w końcu się pojawia na wizji. Spędza z Tobą niemal każdą wolną chwilę (gdzie ona pracuje? pytasz sam siebie, ale miłym kłamstewkiem otula Cię i dalej brniesz w całe gówno) Karmi Cię coraz to innymi kłamstewkami, aż w końcu gubi się w zeznaniach. Wytykasz jej to - to się obraża na Ciebie. Później dowiadujesz się, że trzymała Cię na smyczy, łącznie z pięcioma/sześcioma innymi facetami na raz. Szukając tego, który będzie w stanie jej zapewnić przyszłość bez pracy. Siedzenie na 4 literach i podrywanie innych facetów przez sieć (bo przecież może inny ma lepiej), kiedy mężczyzna zapierdala na chleb. Później - nawet przyłapana, będzie się wykręcać słowami: bo Ty nic nie rozumiesz... (będzie starała się zrobić z Ciebie idiotę) [Tak na marginesie - nie wiem kto je tego nauczył, ale w końcu się przejadą na kimś] Najlepsze są ich wymówki na usprawiedliwienie swojej nieobecności (gdyż podrywały innych) To wiara w ludzi czy naiwność? Jednak to naiwność, moja i twoja naiwność. Niektóre są w stanie nawet uśmiercić swoje przyjaciółki - mówiąc, że pijany kierowca wjechał w auto, że dziecko przeżyło i teraz nie ma się nikt nim zająć. Widzą życie straszne, czarne - aby tylko wzbudzić w Tobie uczucie litości, bo  wtedy łatwiej nad Tobą zapanować. Jak to nie wyjdzie - będą wmawiały, że chore są, wręcz umierające - z 40 stopniową gorączką - a później tego samego dnia - będą z Tobą rozmawiały przez telefon niby nigdy nic i jakby nigdy nie chorowały. Naprawdę, jeżeli coś Ci to mówi - to weź moje doświadczenie i zakończ "znajomość" bo dobrze na tym nie wyjdziesz. Mówi się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie - miałem pewną sytuację, o której powiedziałem - co otrzymałem w zamian? Nic. Po prostu NIC. Nawet słowa pocieszenie. Oczywiście po jakimś czasie jakoś próbowała odkręcić sytuację, że niby nie wiedziała, w końcu zmieniliśmy temat i już nie chciała do niego wracać - bo wyszło na jaw jakim "przyjacielem" jest. Najlepsze jest w tedy kiedy już masz dosyć, odwracasz się, zaczynasz szukać innej ścieżki - w tedy ona z krzykiem - że zobaczysz.... za 4 lata przyjdziesz z powrotem do mnie... Po prostu sraty taty. Ścieżkę już swoją obrałem, mam nadzieję, że nie za późno i za cztery lata zaśmieję się takim toksycznym ludziom w twarz. Wiem, że to nie ja będę sam.

Sunday, October 6, 2013

Dzień który był ponury jest non stop kolor Jak kolorowe mury!

Zaczniemy od paru smutnych spraw, które jednak nie zepsuły mi nastroju. Po co się dołować? Być lepszy chcę. Wszystkiego najlepszego dla osób, które wiedzą o mnie i o tym co robię WIĘCEJ niż ja. A serdecznie pozdrawiam pewną osóbkę, która bezwiednie idzie za tymi głosami i ślepo wierzy. Tyle mianem pozdrowień i podziękowań. Współpraca była owocna - nauczyłem się nie wierzyć zero jedynkom. Choć smutno mi, że się tak zakończyło, ale było to do przewidzenia. Ludzie się nie zmieniają. Jak Nosowska mam czyściutkie sumienie. Nie będę się rozpisywał, bez "przepraszam" - dalej nie da rady.

Teraz na warsztat weźmy dzień piątkowy :) Powrót do domu pozytywnie mnie zaskoczył. Rak został usunięty. Przybyłem z pewną śliczną panią skonsumować zakupionego kebaba - tak :P wiem, że kababy nie należą do zdrowego żarcia, wolałbym "chińczyka" już z fast food'a ale jeszcze był zamknięty. Chciałem się pochwalić do jakiego stopnia przez tydzień "rak" doprowadził moje mieszkanie jeżeli nie tykałem się palcem. Niestety nie do końca się udało, bo już go nie było - został tylko nieład. ( Cóż następny dzień spędziłem na odkażaniu mieszkanka.) Później wybraliśmy się na zakupy do pewnego supermarketu. Cholercia i nie wiem czemu, ale przy niej czas przestał istnieć, szliśmy, rozmawialiśmy, śmieliśmy się. Z zakupów może ze 4 rzeczy kupione, ale przyznać muszę, że czas bardzo mile spędzony. Już kiedyś starałem się o względy owej pani, ale jeszcze czegoś takiego przy niej nie czułem. Najbardziej mnie zdzielił jeden jej tekst: może już najwyższy czas się ustatkować? - rozmyślam nad tym do tej pory. Jednak ta tęcza strasznie wyblakła i teraz sam nie wiem co myśleć :-p

Od piątku słucham w niekończącej się pętli piosenki post niżej. Po prostu bit jest przepiękny, super połączenie zwrotek gigantów. No i jeszcze tylko 5 dni i koncert ^^ przyszły weekend zapowiada się intensywnie. Nie wiem czy dotrę do domu jeszcze tego samego dnia a w niedzielę do klubu odnowić kontakty. Będzie się działo. Może nie pójdę tam sam :-)

Saturday, October 5, 2013

Friday, October 4, 2013

Dziwna noc

Obudził mnie budzik. Wstałem. Poszedłem do łazienki, zrobiłem sobie kanapki. Wróciłem do pokoju i zacząłem się ubierać. Patrzę... Zaraz, zaraz - coś nie tak. Przecież jest dopiero 2 w nocy. Nie nastawiłem budzika na 2 - hmmm idę spać.
Zdrzemnąłem się kolejne 2 godziny. Wstałem przy ostatniej drzemce. Minęło parę minut i kolejna drzemka rozległa się w pokoju. Dziwny poranek.
Sen i pamięć o nim rozpłynął się w rzeczywistości.

Może dlatego że dziś ma być dzień do zapamiętania?

Thursday, October 3, 2013

Ying i Yang

Zacznę od tego, że mam ochotę krzyczeć. Tak na całe gardło. Wyjść gdzieś, abym nie był słyszany. Tylko ja i natura. Mój ryk i otaczająca mnie przyroda. Nie, chyba nie powinienem od tego zaczynać.

Zacznę więc od stwierdzenia, które zasłyszałem, że nie robię twórczych postów. Może nie zabrzmiało to tak dosłownie, ale taki sens wyciągnąłem. Fakt, niektóre posty są podyktowane czymś i w pewien sposób nawiązują do czegoś, ale nie tylko. Również tan post będzie lekko nawiązywał do pewnych słów. Czy wszystko co piszę musi być twórcze, wyjątkowe, unikatowe? Nie mogę czasem napisać szmiry? Czy muszę cały czas się starać o względy, jeżeli zostanie to odebrane i wrzucone do śmietnika? Może mam dosyć wszystkiego i wszystkich.

Ostatnimi czasy zastanawiałem się nad śmiercią. Nie to, że jakieś samobójcze myśli - nie. Po prostu każdego z nas to czeka. Jest to nieodzowny strach człowieka. Dlaczego? Bo nasza kultura usuwa wszystko związane z nią w ciemny kąt. Istnieje gdzieś na obrzeżach świadomości. Kiedyś śmierć i rozkład (nieodzowna część kostuchy) były na porządku dziennym. Ludzie rodzili się, walczyli, umierali. Dzisiaj patrzę na swój bebech i wiem, że kiedyś nie zdołałbym uciec po czym bym szybko wąchał kwiatki od dołu. Kultura i społeczeństwo robi z nas taką gęś, która ma wepchaną rurkę do żołądka i jest faszerowana chemicznie, aby tylko szybciej można było ją ubić i dalej sprzedać. Tak - bogiem są pieniądze, ale to każdy wie. Wróćmy jednak do tematu śmierci. Istnieje wiele jej odmian. Zastanawiałem się jak chciałbym odejść z tego świata, czy szybko i bezboleśnie, czy ze świadomością że to już koniec? Najlepsza śmierć podobno we śnie... Wikingowie umierali z mieczem w ręku, bo inaczej Walkirie nie przychodziły po ich dusze.  Każda kultura inaczej podchodziła do tematu śmierci. Jeżeli wierzyć, że pradawni Egipcjanie byli potomkami bogów (przybyszy z kosmosu) oni mogli mieć rytuały zbliżone do obcej rasy, lub sami wymyślić na podstawie obserwacji. Nic nie jest pewne - za wyjątkiem czekającej kostuchy. Co jest później? Czy coś jest? Hmm wierzę, że tak. Energia zwana duszą nie umiera. Lecz każdy sam odpowie sobie na to pytanie i pójdzie przez życie. Jest to coś co czeka nas wszystkich, ale nie smuci mnie to. Bo naprawdę jest to nie istotne. Ważne w życiu jest to, z kim je przejdziemy i jak. W takim razie przejdę teraz do drugiej połowy medalu.


Mianowicie do tego z kim chciałbym przejść to życie, a może inaczej, z kim bym nie chciał. Wiem, że nie istnieje coś takiego jak ideał. Nikt nie jest perfekcyjny. Choć niektórzy mają zbyt wysokie wymagania co do innych. Nie mówię tu o sobie, bo jeżeli ktoś z kim chciałbym być - poprosiłby mnie o coś, co w jakimś stopniu przynajmniej też chciałbym zrobić - to postaram się to uczynić. Najgorsze później jest jednak odpowiedź. Jak Ying ma też Yang - tak musi być wszędzie w naturze - równowaga zachowana. Jak robi coś jedna osoba - to druga się odwdzięcza. Na takiej podstawie można budować zaufanie i podwaliny czegoś nowego - co będzie trwałe i mocne. Wezmę na przykład połączenie człowieka ze zwierzętami (nie fizyczne, ale psychiczne). Niektórzy za pewne na mnie naskoczą, ale ja przedstawię fakty. Człowiek i pies. Pies co prawda traktuje człowieka jako pana, ale najczęściej jest brany pod uwagę jako członek rodziny. Pies odda życie. Nie na próżno się mówi: pies najlepszy przyjaciel człowieka. Jest to więcej niż przyjaciel. Co do człowieka - to nie będę się wypowiadał. Bo ludzie to najgorsze istoty na tej planecie. Są wyjątki jednak. I jest tu obopólna miłość. Teraz weźmy na warsztat ludzi i koty. Kot traktuje człowieka jako służącego, który chodzi wokoło niego. Spaceruje własnymi ścieżkami, a jeżeli człowiek stara się "wcisnąć dwa palce" pokazuje pazury. Jest to samolubne zwierzę, które przychodzi i się łasi kiedy mu się podoba. Nie dzieli się "miłością" jak psy. Są kłamliwe i niegodne zaufania, bo jak tylko odejdziesz, spuścisz oko, zrobią coś głupiego. Teraz nasuwa się pytanie - dlaczego piszę te dwa porównania. Ludzie często starają sobie przypisać cechy zwierząt. Można pieszczotliwie nazywać kobiety: "Kiciami" - tak, facet nigdy nie zrozumie kobiety, ale musi mieć pewność, że ta go kocha i nie zdradzi jak tylko wyjdzie z domu. Mężczyzna jest w stanie bardzo wiele poświęcić dla swojej wybranki, ale jeżeli dostaje coś w zamian. Inaczej taka kobieta, która jest kotką, zabawia się co jakiś czas z innym "idąc własną ścieżką", aż w końcu zostanie sama. Bez zaplecza. Uroda przemija - jak wszystko. Może moja wypowiedź zaboli co poniektóre panny uważające się za wolno myślicielki i chodzące swoimi ścieżkami, nie dające wkroczyć mężczyzną do ich świata na dłużej, aczkolwiek nie potrafiłbym się związać na dłużej z kobietą, od której nie dostaję nic w zamian za wyjątkiem bólu. Nie roztropnie jest pchać się tam gdzie Cię biją zamiast iść tam gdzie Cię przytulają - czyż nie?

Co do moich "wymogów" względem kobiet. Hmm 

- powinna częściej niż ja wyrażać swe uczucia.
- zachwalać i nakierowywać bądź podpowiadać co i jak.
- oczywiście powinna mieć wdzięk i urok i tą nutkę kobiecości w sobie. W końcu jest kobietą. Szczerze nie nienawidzę lesbijek, które starają się i w ubiorze i w zachowaniu przysposobić do facetów.
- być kompromisowa - nie zawsze, tak jak i ja nie jestem, ale czasem kompromisy są potrzebne - bez nich nie ma charmonii.
 - MUSI być ze mną szczera. Wiem, że kobiety kłamią, ale kłamstwo niszczy zaufanie. Bez szczerości i zaufania nie można nic zbudować.

Mógłbym wymieniać jeszcze więcej, tworzyć listy i starać się trzymać tego kurczliwie. Nie jestem jednak nastolatkiem, który tworzy swoją "idealną" kandydatkę i dąży tylko do niej. Ważne jest aby była iskra, aby coś zaskoczyło. Resztę można dopracować. Tak na prawdę chcę założyć rodzinę i móc żyć spokojnym (bądź nie :-P ) rodzinnym życiem. Cieszyć się z każdego poranka, kiedy otworzę oczy a przy mnie będzie leżała w nieładzie moja wybranka, którą przytulę pocałuję czule w policzek i przywitam z nią nowy dzień. Nowy dzień - nowe możliwości. Na tym zakończę dzisiejszy post.

Tuesday, October 1, 2013

unfinished tale

Dzisiejszy dzień był straszny, ale nie będzie to tematem tego postu. Raczej chcę opisać co czuje stawiając swe stopy na niedawno wylanym asfalcie, wychylając się z domu wieczorem, po brytyjskiego fast food'a.
Ciężko zrozumieć to osobie, która nigdy nie stąpała po tej ziemi. Chodzi o całość. Najbardziej odczuwalne są zapachy. Chińskie, żarcie, chicken albo hindus. Do tego temperatura (wbrew pozorom bardzo ciepło) i mrok rozjaśniany lampami, neonami i światłami samochodowymi. Niewielki ruch. Gdzieniegdzie widać jeszcze nastolatków na rowerach, bądź rodzice wołają pociechy jeżdżące na hulajnodze do domu. Pod "sklepem" z zakładami bukmacherskimi stoi grupka osób. W Polsce już pewnie bym się ich bał i wymyślał sobie: pewnie będą chcieli mnie okraść, ale się doczepią. Tutaj - nie. Człowiek przechodzi obok jakby nigdy nic, jakby był niewidoczny. Nie istotne czy masz włosy postawione w punka albo dziurawe spodnie. Nikt nie zwróci na Ciebie większej uwagi na ulicy. W centrum handlowym może i tak, ale to tez przez chwile, po czym oczy zwrócą się na innych "dziwaków".

W życiu będziemy musieli zetknąć się z różnymi osobami. Jedni będą wnosić coś pozytywnego do naszej egzystencji, inny otrą się i znikną, a jeszcze inni zostawią głębokie rany. Na szczęście pojawią się takie osoby, które będą chciały zostać w twym życiu i trwać przy Tobie. Często ludzie starają się nam wmówić, że coś jest złe lub dobre - najczęściej mówią to mając na uwadze SWOJE dobro i swoje ZŁO. Nie powiem Ci kto jest kim, sam musisz się przekonać. Życie nasze składa się z krótkich momentów cudownych chwil czy przykrych incydentów. Wszystko zostaje zakodowane w naszej duszy.

Saturday, September 28, 2013

w nieskońćzonej ilości plików natrafiłem na taką perełkę:

OPOWIEŚĆ ŚWIĄTECZNA



Był to wieczór wigilijny roku pańskiego dwa tysiące czterdziestego siódmego. Choinka rozświetlała salon różnokolorowymi światełkami. Przy kominku na którym zwisały skarpety do Św. Mikołaja stała stara sofa. Na sofie siedział i wpatrywał się w ogień sędziwy jegomość. Wszystko dookoła wydawało się kłaść do snu. Śnieg za oknem przykrył całą okolicę swoim puchem. Po chwili do salonu wbiegło dziecko. Najwidoczniej uradowane z otrzymanych prezentów, podbiegło do dziadka, który wciągnął je na sofę i usadził obok siebie.

  • Dziadku! Dziadku! Opowiedz mi bajkę. - zakrzyczało dziecko
  • Bajkę powiadasz? Dobrze, idź i przynieś książeczkę z bajkami – odpowiedział lekko zachrypniętym głosem staruszek.
  • Nie! Nie taką! Prawdziwą bajkę! - zripostowało dziecko
  • Prawdziwą Bajkę? W takim razie będę musiał Cię zabrać ze sobą w długą podróż w czasie – powolnym głosem zaczął opowiadać dziadek.

Wydarzyło się to jak byłem jeszcze młodzieńcem. Choć starszym od Ciebie, ale całe życie było jeszcze przede mną. Wyobraź sobie krainę w całości pokrytą śniegiem. Nie tak jak u nas. Śnieg często sięgał po szyję, co utrudniało komunikację i codzienne życie. Mrozy były wtedy straszne. Pamiętam jak dziś, że ludzie obawiali się końca świata przepowiedzianego przez Majów. Każde nieszczęście albo klęskę pogodową przypisywali przepowiedniom. W kraju tym żył sobie pewien nieszczęśliwy aniołek. Często zamykał się w sobie i płakał nad swoim losem. Łzy aniołka powodowały u ludzi ścisk serca. Myślał, że został skazany na taki żywot przez odgórną siłę, która nie pozwalała się cieszyć życiem. Był to czas jak dzisiaj. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia – czas radości i prezentów. Niestety dla Aniołka był to czas jeszcze większych powodów do smutku. Często przesiadywał z przy oknie podglądając zadowolonych przechodniów wracających z zakupów świątecznych...

  • Dziadku! Dziadku! Czy wszystkie Twoje opowieści muszą być takie smutne? Nawet w tak radosny wieczór? - zapytał wnuczek
  • Pamiętaj dziecko, że życie to nie tylko radość, choć ją bardzo lubimy, ale w naszej pamięci na dużo dłużej pozostają smutne chwile, które uczą nas na przyszłość. A teraz nie przeszkadzaj i słuchaj dalej. - odpowiedział dziadek.

Była też oddalona o ponad tysiąc kilometrów inna kraina, która nigdy nie zaznawała tak uciążliwych zim. Większość ludzi chodziło po niej zadowolonych. Niestety, nie było w niej aniołów. Poznałem kiedyś kogoś, kto usłyszał historię o smutnym aniołku, który nie zaznał nigdy radości i magii świąt. Pomyślałem sobie wtedy, że tak być nie może na tym świecie. Aby szarzy ludzie jak ja czy Ty, radowali się, a anioł usychał samotnie i pogrążony w żalu. Cudem, bo chyba muszę nazwać to cudem, udało mi się nawiązać kontakt z owym aniołkiem. Rozmawialiśmy godzinami. Godziny zamieniały się w dni, dni w miesiące. Biło od niego takie ciepło i dobroć, że chciałem mu pokazać magię, którą wszyscy nawet teraz czujemy. Coś, czego nie można opisać. Bliskość przyjaznych osób, oddalenie od trosk, aby już więcej łzy nie zagościły na jego policzku. Radość dzielenia.

  • Dziadku! Dziadku! Zaprosiłeś tego biednego aniołka na Święta? - zapytało dziecko z zaciekawieniem
  • Tak wnusiu! Zaprosiłem. - Odpowiedział dziadek
  • Przyleciał do Ciebie, prawda? - dopytywało dziecko
  • Niestety, nie wszystkie bajki dobrze się kończą – pogrążony w myślach skwitował.
  • Nie wierzę! Przecież Aniołki to bardzo dobre istoty. Jak mógł nie przylecieć? - naciskał wnuczek
  • Na Święta wnusiu nie przyleciał, ale za to przyleciał trochę później. Od tamtej pory zobaczył co to znaczy magia Świąt i się zakochał w nich. I tak już pozostało po dziś dzień - odparł
  • Dziadku! Dziadku! A dlaczego tego aniołka nie ma teraz z nami? - dopytywało się dziecko

Wtem do pokoju weszła uśmiechnięta babcia, niosąca na tacy makowiec z mandarynkami.

  • Jest wnusiu. Właśnie wszedł... - odpowiedział dziadek.

Tuesday, September 24, 2013

Loki

Witajcie

Ponieważ publicznie jeszcze się nie wypowiadałem, wypadało by się przedstawić. Nazywają mnie Loki.
Jestem synem olbrzyma burzy i chaosu Farbautiego  i olbrzymki Laufeyi. Choć niektórzy uważają, że Ragnarok już się odbył, powiadam wam, że jeszcze nie nadszedł ten czas, kiedy to stanę do walki z Baldurem. Czasem bywam jak szept w głowie, czasem krzyczę i nie mogę znieść niesprawiedliwości i obłudy Midgardu. Ostatnio upodobałem sobie jedną osobę, której się trzymam i podpowiadam jak iść przez to życie. Liczy na Valhalle, ale tam wśród Bogów nudy jakich mało, tylko ja wnoszę coś ciekawego, nikt inny. Nie wywołuj mnie jeżeli nie jesteś do końca przekonany, że chcesz ze mną rozmawiać.





Monday, September 23, 2013

Nie ważny tytuł, nie zaszło jeszcze Słońce.

"Nie będę wcale przejmował się hejtem,
Bo to tylko fale. Śmieję się, zapalę i przejdzie.
Wiem, że będą kolejne serie,
Ja dalej nie jadę na fejmie.
Mam talent, i to jest wspaniałe, bejbe
Dzisiaj spokojnie, choć puszczę symfonię.
Przejmuję salę, jak górską kolejkę,
Chodź tutaj do mnie. Podnieś rękę."

Moja magia nie polega na mówieniu o rzeczywistości w piękny magiczny sposób aby porwało was do czytania i przeniosło umysł gdzieś, gdzie byście chcieli być. Moja magia polega na pisaniu o świecie nierzeczywistym, który odnosi się do naszego rzeczywistego. Każdy może znaleźć inne odnośniki i to jest w tym piękne. Jeżeli nie odnajdujesz żadnych, to źle szukasz - bo tam są. Nie czekam, aż kiedyś jakaś mądra głowa powie: tak, oto chodziło w jego tekstach. Nie! Ja wam mówię, że magia jest w was samych - a poprzez moje teksty możecie je odnaleźć. Znajdź magię w sobie.

"Lepiej być nie może
O tym rymowane słowa w tym utworze 
Z powodzeniem mogę mieć co podyktuje mi pragnienie
Nie mówiąc już o napaleniu na palenie
Tego czego nie ma w menu
Ja mam na zamówienie
I mam to jak w banku tak jak wav'y mam w Vienie
Zewsząd otacza mnie najbliższe otoczenie
I jak Nosowska mam czyściutkie sumienie
Gdy cztery litery terenówką w terenie wożę
Mam z baldachimem łoże
W nim na rodzinę łożę
Brzuchem do góry
Dzień który był ponury jest non stop kolor
Jak kolorowe mury
No bo ma szafa gra
A w niej winyle, garnitury
Na specjalną okazję zaspakajam swą fantazję
Mam świat na wyciągnięcie ręki"

Dziś zamykam się sam na sam w swojej głowie. Czasem każdemu potrzebna chwila samotności. Dla rozliczenia "grzeszków" dnia codziennego i poukładania planu na przyszłość. Szalona wizja przede mną. Lecz czuję, jak coś wbrew wszystkiemu łapie mnie za rękę i ciągnie. Pode mną  dziury, dołki, ale jakoś przez nie jestem przeciągany. Poturbowany, fakt, ale ręka nie puszcza.

Zostałem wyrwany na chwil kilka z mego zamyślenia... i chcąc nie chcąc popadłem w rozmowę o kobietach i facetach i o sensie związków jako takich, czy seksu. Zapomniałem, że piszę tutaj. Wracajmy do głównego nurtu:

"Siostra, brat wszystko będzie dobrze, tak, kiedy to do Ciebie dotrze, poznasz smak, wszystko będzie słodsze, jak cały popieprzony świat Cie poprze, złap chwile słońca i się ogrzej, ile to już lat, nie ważne ile do końca, minął czasu szmat, nasi ludzie ciągle są w grze i mamy więcej ognia niż góra ogniem plująca, dawka piorunująca zapalam jointa, spontan, akcja porywająca, gdy następuje kontakt, czuje jak się luzujesz i analizujesz..."

Czym byłoby nasze życie, gdybyśmy nie ryzykowali? Nie zmieniali czegoś w swoim życiu... Czasem przychodzi to znienacka - rzadko udaje się to zaplanować. Najgorsza jest ta wewnętrzna siła oporu, którą nazwę po imieniu: Strach. On nie pozwala ruszyć się z miejsca, trzyma nas w stagnacji. Dopiero jak się przełamiemy i ruszymy ten krok na przód - zobaczymy co mogliśmy stracić. Ktoś mi mówił, że na wszystko potrzeba czasu. Nie zgodzę się z tym, do końca. Bo czas to czwarty wymiar. Pojęcie względne. Jesteśmy zanurzeni w nim jak w rzece z silnym nurtem i nie możemy się niej wydostać.  A po okresie dłuższym niż rok, takie słowa o czasie, rzekłbym, że nie są na miejscu. To tylko moje skromne zdanie. Nic się nie zmienia. Ludziom w głowach się przewraca


"Tematem tej nawijki, niech będzie książka, którą dostałem dawno temu od ojca,
Dużo humoru, erotycznie mocna, demoniczna powieść o życiu chłopca,
Każda kolejna strona wciąga mnie do środka, każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca
Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach, autor ponoć nieznany - chociaż ja znam gościa
Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca
Co to za książka? Nie wie profesor gąbka, W11, Komenda i Pomorska
Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka, zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk,
Dostęp do morza, albo widok z okna, być albo nie być - drama-tyka Sheaksper'owska
Twarda okładka ona nie chce się rozpaść, skóra która zmienia się tylko od słońca
Czarno na białym, drukowana czcionka, nie znajdziesz tego kruka w kolorowych kioskach,
A słowa papugami powtarzają się jak ten ptak, co krzywy dziób ma tak jak na zakrętach
Książka to papier, a orzeł na monetach jest tyle samo warty co jego własna reszka
O kobietach, o tym co będzie jutro, przepis na Siebie jakby życie było kuchnią
Jak za błędy nie zapłacić dupą, i którędy wejść jak mnie wyrzucą
Nie ważny tytuł, nie zaszło jeszcze słońce niebieskie niebo nie wróży że już kończę..."

Dzień mija nam za dniem. Wstajemy, idziemy do pracy, wracamy do domu. Dzień za dniem aż do weekendu. W weekend odpoczywamy. Niestety brak kogoś, dla którego można by wstać rano z uśmiechem na twarzy i wyjść do pracy wiedząc, że czeka na nas. Brak tej osoby, dla której warto zrobić coś więcej, niż "żyć". Choć wychowałem się w Polsce, to wolę za nią zatęsknić. Każdy z nas ma tu swoje życie. Oceń jeśli chcesz, ale zrób to rozsądnie.Pytanie brzmi, ile trzeba czekać - czasem warto bo im dłużej się czeka tym bardziej się docenia to co się dostaje. Trzeba jednak znaleźć tą krawędź i nie przekroczyć jej - kiedy to po prostu przestanie być oczekiwaniem a przeistoczy się w smoka zwątpienia, który później w popiół zapomnienia.

"L'homme, domine par le mal, Athmosphere de guerre entre un etat et une jeunesse antisociale Polska Francja les memes pressions de ceux qui tiennent les rennes Et m'enseignent: pour une vie meilleure ne compte que sur toi meme" 

Kolorowy dzień jak cukiereczki skittlesów. Smak tęczy. Podobno są to odchody jednorożców. Nie mów: oj tam, oj tam - bo zabijasz kolejnego. Na koniec słowa bardzo dawno wypowiedziane przez pewną bliską mi osobę:

"Najpierw widziałam jakby światło -
jasne ale ciepłe,
i delikatnie kapiący deszczyk.
Nagle jak przyśpiesyzła  - miałam wrażenie że uciekam,
że ktoś mnie goni.
Po czym poczułam "sukces"
jakbym dobiegła na mete, uciekła przed nim
ale wtedy zorientowałam się, że uciekałam bez powodu, że to nie była zła osoba
i klękłam w poczuciu porażki"

Sunday, September 22, 2013

Heartbeat

"Niech ryczy z bólu ranny łoś. Zwierz zdrów przebiega knieje. Ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś - to są zwyczajne dzieje"





Dzisiaj post bardziej opisowy, bez ukrytych podtekstów i przesłanek. Od tak trochę historii dnia dzisiejszego/wczorajszego. Działo się, oj działo. Zastanawiam się od czego zacząć... Na piedestał weźmy mroczną stronę internetu. Odkryłem ja w sumie niedawno - choć uważam, że za późno, gdyż jak zwykle jak człowiek dowiaduję się o czymś to 3/4 z tego już jest przedawnione bądź skasowane. Rzeczy, które można tam odnaleźć przechodzą ludzkie pojęcie. Jednak nie - bo to ludzie stworzyli. Wyobraź sobie wszystko co jest nielegalne. Tam to znajdziesz. Pedofilia, zoofilia, nekrofilia, nekro-zoofilia - w ogóle co to jest? Nielegalna broń, narkotyki, hit man, hackerzy - Człowiek jak na to patrzy to czacha dymi. Oczywiście jest to darknet - ale ma również swoje plusy - daje 99% anonimowość w sieci. Muszę przyznać, że przypadło mi do gustu i będę korzystał z cebulek. Niestety przez to, że jest tam tyle nielegalnych rzeczy, strony, sklepy i fora szybko padają - przykładem może być polska scena - która na chwilę obecną już nie istnieje. Świat nie lubi pustki - więc szybko się coś uzupełni. Fakt, poczułem się przez chwilę lepszy niż ludzie korzystający z clearnet'u. Małe rzeczy a cieszą. Wyobraź sobie, że wszystko czego szukasz na sieci i nie możesz znaleźć - tam jest. Na wyciągnięcie ręki - wystarczy sięgnąć. Niektóre społeczeństwa są zamknięte - jak na przykład pedofilii - nie dostaniesz się na forum bez rekomendacji, ale wystarczy porozmawiać na czacie przez dłuższą chwilę i dostaniesz dostęp do zdjęć i filmów za które można spędzić długie lata w więzieniu - dlatego nie polecam. Mnie przyciągnął tam zupełnie inny aspekt.

Kontynuując. Wczorajszy dzień nie należał do złych, ani do dobrych. Był to dzień w którym się działo. Rano przed wyjściem do pracy trochę się oburzyłem. Gdyż pani M. po raz kolejny bez pytania nocowała nastolatka (nawet nie wiem czy on pełnoletni) - więc kulturalnie poprosiłem aby tego na przyszłość nie robiła. Uzyskałem odpowiedź bardzo bezczelną - więc powołując się na jej "równe prawa" właśnie sobie szukają innego pokoju. Będzie trzeba pojeździć i ogłoszenia porozrzucać po sklepach :/ aczkolwiek miejmy nadzieję, że wyjdzie na lepsze. Może jakaś miła kobitka się trafi :P Człowiek pomaga jak może, a jedyne co otrzymuje w zamian to bezczelność i obłuda. Gdyby one chociaż porządek potrafiły względny utrzymać, ale nie. W ich pokoju śmierdzi (nie mam pojęcia czym), będę musiał odświeżać po wyprowadzce. Papieru toaletowego nie potrafią założyć - choć nawet pokazałem tak prostą czynność. A o umyciu garów bądź wyrzuceniu śmieci nie wspomnę. Obie wielkie księżniczki jebane. To nie hotel. Ale oby życie ich nauczyło. Bo wykorzystują ludzi do momentu aż Ci mają już dosyć - a później się dziwią dlaczego już nie chce pomagać? Bo nie dawałaś nic w zamian - od dlaczego. Jeszcze przez jakiś czas będę musiał się z nimi obtykać, ale jak pisałem wcześniej - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.


Przejdźmy do kolejnego etapu dnia sobotniego. Kocham platformę Bill'a. W pewnym momencie po prostu bez mojej zgody -wzięła się i zamknęła. Po czym nie mogłem jej z powrotem uruchomić (czyżby jawa prorocza? - wiem, że powinien być sen, ale to działo się na jawie) I albo miało to związek z freenet'em, który zarażał java scriptem po czym zniszczył mi system, albo po prostu coś się wzięło i "zjebało". Musiałem spędzić kolejne pół godziny na przywrócenie wszystkiego do porządku. Jak się cieszę, że wszystkie informacje przetrzymuję w chmurze i tak na prawdę pozostaje mi po wgrywanie programów jakie miałem wcześniej zainstalowane. Ale to z czasem jak będę czegoś potrzebował, to się będzie uzupełniało.


Można by powiedzieć, że to już koniec rzeczy, które zajęły mi dzień sobotni. Na wieczór urządziłem sobie niezły chill out. aaa byłbym zapomniał mógłbym napisać jeszcze wiele na temat pewnej pani bumerang. Może kiedyś w innym poście. Jedno napiszę - dała mi właśnie zakończenie do czwartego rozdziału powieści. Nie zapomnijcie się zgłosić po swoją kopię.

Sunday, September 15, 2013

Doors 2013



Mogę przejść przez te drzwi sam. 





















Nie zobaczysz już mnie. 



























Możesz też pójść ze mną. 























Nie wiem co nas tam czeka, ale będziemy razem. 
Pragnę tego odkąd Cię poznałem.






















"Większość ludzi kroczy ścieżką, którą dla nich wytyczyliśmy.
Boją się z niej zboczyć, ale co jakiś czas pokazuje się ktoś kto pokonuje piętrzące się przeszkody. 
Ktoś taki uważa, że wolna wola to dar o który trzeba walczyć. 
Prawdziwy plan Prezesa jest taki, abyśmy nie musieli już wyznaczać dla was ścieżek.
Będzie robić to sami."






Bo żyć godnie, to nie znaczy nie upadać. Każy robi błędy... Ważne jak będziesz wstawać.


Saturday, September 14, 2013

LOST FUTURE

Pewien mądry człowiek siedzący na widowni opowiedział kawał. Wszyscy trzęśli się ze śmiechu. Opowiedział go po raz drugi, ludzie również się śmiali, ale dużo mniej. Kiedy opowiedział go po raz trzeci nikt już się nie śmiał.

Wtedy on się uśmiechnął i powiedział:

Nikt nie potrafi się śmiać za każdym razem z jednego żartu. Dlaczego więc płaczecie ciągle z tych samych powodów?

Thursday, September 12, 2013

Piorun Thor'a

Od rana temu dniu towarzyszy Bóg Thor.
Ale zerknijmy co powie nam Wiki:




Thursday: Patron tego dnia był najpotężniejszym bogiem nordyckim, władcą piorunów, Thorem. W staroangielskim na czwartek mówiono Þunresdæg. Sama nazwa pioruna (thunder) wywodzi się od imiona tego boga osadzonego w centrum nordyckiego panteonu. Sam Thor był pogromcą gigantów i synem samego Odyna. Odpowiednio, w ręzykach romańskich nad we czwartki oddawano cześć Jupiterowi, również władcy piorunów (fr. jeudi, hi. jueves, wł. giovedi).


Trafił mnie piorun z jasnego nieba - nie dosłownie - w przenośni. Coś co było cały czas jakoś tam widoczne i osiągalne, było przykryte niewidzialnym płaszczem, który to właśnie Thor zdematerjalizował. Idąc do pracy słuchając Manowar'a nawet myślałem czy by sobie nie sprawić naszyjnika z młotem boga

i nosić go we czwartki. Jeżeli to co się stało okażę się omenem - napewno tak zrobię. Wystarczy, że dojdzie do skutku jedno wydarzenie, które odwlekło się w czasie. Może i na dobre. Moje podejście się trochę zmieniło, nie mi oceniać czy na lepsze czy gorsze...

Coś co dziś przeczytałem - przywróciło mi wiarę w pewną osóbkę. Fakt, lektura nie należała do lekkich - w trakcie musiałem wyjść na spacer bo nie mogłem znieść cierpienia, które było w niej zawarte. Odetchnąłem i powróciłem do czytania. Chyba po raz pierwszy zajrzałem w głąb duszy człowieka tak ja czasem sam staram się otworzyć przed innymi i czekam na reakcję. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale nigdy nie otrzymałem takiej reakcji zwrotnej jakiej chciałem, choć sam nie jestem w stanie określić co bym chciał. Wiem, że słowa choć znaczą dużo, nie zmieniają za wiele. Liczą się czyny. Mam nadzieję, że któegoś dnia będę mógł udowodnić, że właśnie czynami zasłużę na bycie blisko i zdobędę zaufanie jak i sam otworzę się na rozcież. Choć często to robię, zawsze ukrywam tą prawdę pod różnymi postaciami. Do których rozwikłania jest potrzebny klucz. Chciałbym Ci go wręczyć, ale zrobię to tylko dotykając Twych dłoni, ma Damo.


Wednesday, September 11, 2013

Wednesday, July 3, 2013

Coś tam o życiu

Jestem tylko nic nie znaczącym grubaskiem.  Żyje sobie sam gdzieś na obczyźnie i pewnie tak zostanie. Marzenia się nie spełniają. Nie istotne jak bardzo do nich dążymy. Od nastu lat staram się być szczęśliwy. Niestety nie wychodzi.
Odnotowuję  bardzo dużo odwiedzin. Nikt nie zostawia komentarzy. Może to i lepiej niżeli by HATE miał lecieć.

Sunday, June 9, 2013

I would walk 500 miles just to be with u

Właśnie obejrzeliśmy How To Lose Friends &Alienate.People - jedna scena mi utkwiła w głowie: mianowicie jak czekał z obrączką na lotnisku. Wiem co czuł, bo czułem się tak samo podekscytowany :-)

Saturday, May 25, 2013

B Ready

I left my heart open - but u did't understand...
I saw myself shot... 

Wednesday, May 22, 2013

Witajcie w mojej suchej rzeczywistości.

Jestem SZARYM człowiekiem. 
Wokoło mnie SZARO. 
Otaczają mnie SZARE istoty. 
Dom przesiąka SZAROŚCIĄ. 
Codzienność przytłacza.



Bez polotu.
Przybity do krzyża. 
Płaczący nad swoim przeznaczeniem. 
Nie widzący wyjścia. 
Słyszący szepczące głosy: 
-Pociągnij za spust. 
-Nie jesteś tu w cale potrzebny.


Kwiat i korzenie - dwie różne strony medalu
Tak różne a nie mogące istnieć jedne bez drugiego.
Lecz płatki kwiatu odrywają się i ulatują.
Korzeń nie chce ich zatrzymać.


Rozpycham się łokciami i krzyczę.
Nikt mnie nie słyszy.
Może warto sięgnąć po piękne kamyki na brzegu?
Niech inni napawają się pięknem tego na dnie jeziora.

Witajcie! W mojej suchej rzeczywistości.
Wilgoć krwi spływającej po ramieniu 
przypomina mi, że ból istnieje
a poprzednie blizny: że przeszłość była prawdziwa.

Jestem SZARYM człowiekiem. 
Wokoło mnie SZARO. 
Otaczają mnie SZARE istoty. 
Dom przesiąka SZAROŚCIĄ. 
Codzienność przytłacza.


 

Monday, May 20, 2013

Jezioro

Było sobie małe jeziorko. Wokoło leżały przepiękne kamyczki. Wystarczyło po nie sięgnąć i schować do kieszeni. Były tak przepiękne, że dałyby satysfakcję na długo - przynajmniej tak się wydawało. Lecz pośrodku jeziora, na samym dnie leżał inny. Najpiękniejszy. Nie krzyczący - weź mnie. Każący przejść obok innych, przedostać się przez gąszcze i wodorosty. Droga ciężka i męcząca, którą podjąłem, Najstraszniejsze jest to, że po podniesieniu go z dna, może się wyślizgnąć. Uciec. Zostawić pustkę i ból. Może brnę po niego - bo mnie zauroczył? Może dlatego, że się kocham w nim od dawien dawna...



  Przesłania. Wszędzie dookoła. Atakują mnie ze wszystkich stron. Me ręce wyciągnięte po kamyczki dookoła - wtem otrzymuję potężne uderzenie po łapkach. Czekaj. Cierpliwości.

Wednesday, May 15, 2013

Co to kurwa ma być?

-Dlaczego w takim razie to robisz, skoro mówisz, że źle wychodzi?
- Dlatego, że lubię. Teraz wychodzi źle, ale za każdym razem będzie lepiej i lepiej aż w końcu dojdę do perfekcji. Więc nie denerwuj mnie i nie zadawaj takich pytań. Bo kiedyś mogę na nie odpowiedzieć.

Sunday, May 5, 2013

Ok, teraz was zarymuję

Są nowiny
Skurwysyny... dziewczyny...
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili
Pokaż że się mylili
Nie czekaj ani chwili
Dłużej
Życie to nie zawsze droga
Na niej róże
Duże Pfk, raz na dole, raz na górze
I potrafię słodko-kwaśny
Być jak chilli gdy się wkurzę
To nie do wiary!
To czary-mary!
Słyszę w oddali
To surrealizm, jak Salwador Dali
eM A eL I eN
Tak jak Mulder i Scully
Za was jointa spali
Tym co się odwrócili
Pfk nie są mili
Jak Milli Vanilli
Czyli
Zapraszam skurwysyny
Na me narodziny
To nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A eL I eN
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A eL I eN jest

Życie to teatrzyk
Nikt się nie ogląda
Każdy patrzy
Jak zdobyć główną rolę
Najlepiej raz, dwa, trzy
I pierdolę
Wolę być otwarty, odkryty
Na stole karty
Chcieli mnie pogrzebać
Oho! Wolne żarty!
Czy zajmujesz się biznesem
Czy hip hopem
Tu i tu łapią okazję podróżując autostopem
I pochopne opinie
Egzotyczne jak pinie
Spójrzmy prawdzie w oczy
Z tego nikt się nie wywinie
Skurwysynie ej, uważaj,
Kiedy znajdziesz się na minie
Będzie bum! Bum!
Czy słyszysz ten tłum?
Gra eM A eL I eN
Znów robi szum
I szura
Nie jak huragan, wichura
A wbrew zasadom, wbrew fizyki prawom
Ruszam się żwawo
A więc bijcie brawo Skurwysyny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A eL I eN
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A eL I eN jest

Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
Są nowiny
eM A eL I eN
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A eL I eN jest już

Wyrok wydali
Wyrok wykonali
Żywcem pogrzebali
Mnie to wali
Na fali, skurwysyny
Co? Co? Kpiny? To nowiny!
Czyżby zrzedły wam miny?
Dźwięki maszyny
Z powrotem na szyny
eM A eL I eN
Powoli na wyżyny
I przypomnę wam styl
W którym jestem jedyny
Raz, dwa, trzy, no i wy
Skurwysyny
Brak tematów czy podziały ponad porozumieniem
Tak czy tak, miło było
Dla was wszystkich być natchnieniem
Bo za te wszystkie lata
Tu jest rekompensata
Znów jestem skory
Zbijać score'y jak na automatach
A dlaczego
Znowu ufam memu superego?
Nie pytaj, tego nie wie nikt
Bo nikt nie wie tego
Że mam coś czego nie masz ty
A to coś wspaniałego
I szukaj tego czegoś
W moich tekstach zawartego
To kwestia szczerości nie żaden wybór
Ja, eM A eL I eN
Ekskalibur I nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
eM A eL I eN
OK skurwysyny
Są nowiny
Z wykopaliska mej skamieliny
(Co za licho)
eM A eL I eN jest

Sunday, April 14, 2013

Chciałbym za wczasy się pożegnać. Za cztery dni nastąpi koniec bloga. Miło mi, że anonimowo podglądaliście czyjeś życie - lecz nadszedł czas aby zająć się własnym i życzę wam abyście nie przeżyli tego co pewna pani P. mi zafundowała.
3majcie się.

Biegacz

Przyszłości nie trzeba przewidywać, ale na nią pozwolić!

 Niedziela! Czas odpoczynku. Patrząc na moje roztrzepane włosy dochodzę do wniosku, że jednak w króciutkich mi lepiej - będzie trzeba je dziś ściąć. Jutro znów praca - dobrze, że jeszcze tylko 3 dni i urlop. Miejmy nadzieję, że będzie pozytywny. Dziwne sny mam :-/

 Co do tytułu: Zapożyczyłem od pewnej osóbki, która pewnie myśli, że użyję jakiś wyniosłych słów  - albo pokręconych jak to zazwyczaj potrafię, ale nie. Dziś będzie normalnie. Owe słowa po prostu odnoszę do innej osóbki, która mnie zawodzi na chwilę obecną i dlatego taki tytuł.

Teraz wstań i bądź kim chcesz koło mnie
Ziemia płonie, nie zapomną o mnie
Ten ślad, który masz i nosisz na sercu
Głos wolności, zwycięstwa i lęku
Ten ich Irak, Iran, Afganistan
Dzieci Azji, polityczny spam
Polskie piekło zwykłych ludzi
Na szczycie wyzysk elity nadludzie

I’m falling down without protection
No one waits here, I can’t see my shadow
I don't know more than I used to know
Answers to questions never met
Why loneliness is always so close
Always with me when I fall low
I think and feel again the thought flies
You hear how the mind is constantly working











Saturday, April 13, 2013

To never fall in love again


Skazany na Sieć

Ja już wiem, już zrozumiałem wszystko. Jestem obserwowany, nie wiem, może ty też? Wszystko, co robię jest notowane. Ktoś mnie obserwuję, największe pytanie wszechświata zawsze jest "Jak". Moje prywatne: ale po co? Wszędzie toczy się wojna. Nic nie można zrobić. Uciec czy schować się? Jeśli tak zrobię, to niechybnie umrę. Zastanawiam się nad tym wszystkim i nagle dostaje maila od kogoś, kto staje się największym podejrzanym. Wiem, że jest w stanie to zrobić. Tylko czemu? Zawsze lubiłem szachy, ale to było moje marzenie (patrz załącznik), żałuję, że nie zagrałem. Może kiedyś. Wszędzie czai się zło. Ktoś powiedział, że pokój to najważniejsza rzecz. Miło było czasem w to uwierzyć. Z tym, że rzeczywistość jest brutalna. Chcę uciec - nie mogę. Chcę zniknąć - za późno. Nie jestem w stanie nawet opuścić tej twierdzy. Słyszę ich, są wszędzie. Jesteś moją jedyną nadzieją. Nie daj się oszukać, że wojny nie ma. Jest wszędzie gdzie się nie obrócimy. Taki mamy ten świat. Chwile miłości dają ulgę zapomnienia, w tym jakże okrutnym świecie. Musisz się bronić. Nas wszystkich już nie ma. Są tylko oni. Wielkie korporacje, oko które patrzy i widzi to co zechce. Dlatego i tak czy chcemy, czy nie, takie nasze pokolenie: Jesteśmy wszyscy skazani na sieć. Widząc Cię, chciałem dotknąć twego oblicza, być przez chwilę przy Tobie. Niestety nie było mi to dane. Będę patrzył na twe czyny z góry, o ile jest, ale zawsze w to wierzyłem.

P.A.R.A.N.O.J.A.

Kurwa - czemu tak jest?

Bo mówi prawdę, bo za dużo mówi?
Czy mówi tak, że Wam się nie podoba, czemu kurwa?!

Więc Lucyfer rzekł do mnie:

Pogadajmy spokojnie
Hej chłopaku, jak chcesz dźwignąć swój los?
Nawet głupi ci mówi
Nie podskoczysz królowi
Lepiej ze mną nabijaj swój trzos

Mój alkohol ma power
Na twe smutki i żale
Teraz dobrze to czujesz i wiesz
Nawet Jezus pił wino
Więc się napij z dziewczyną
A po kłótni najlepszy jest seks

Jestem najlepszym kumplem
Posmutniałeś okrutnie
Ja zachcianki potrzeby twe znam
Powiedz czy chcesz do baru
Czy do konfesjonału
Jeśli trzeba zaprowadzę cię tam

***

Możesz patrzeć, ale nie możesz dotknąć
Nie sądzę,  bym bardzo cię lubiła
Bóg wie, co dziewczyna potrafi zrobić
Bóg wie, co ty masz do udowodnienia

Przyciągnij mnie
Złam mnie
W końcu mnie potrzebujesz
I ja potrzebuję ciebie

Friday, April 12, 2013

Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce...

Dzisiaj powtórzyłem loopera w robocie - fakt dodaje powera :)

Zastanawiałem się nad życzeniami. Czy można od tak życzyć drugiej osobie spełnienia marzeń - doskonale wiedząc, że samemu jest się tym marzeniem. Rzucać od tak "takie" słowa na wiatr...

Jeszcze będzie przepięknie - jeszcze będzie normalnie...

Ale chyba powoli dociera do mnie, że sen się skończył. Było miło.

Bez żalu, bez złości - wyjebane po całości.

Thursday, April 11, 2013

Korea Północna

Przyszli. 
Z czerni za mną!
Skóra przeciw skórze, krew i kości
Jesteś zdany na siebie ale nie jesteś sam
Chciałeś tego, teraz jesteś tutaj
Prowadzony nienawiścią, zeżarty przez strach.
Popychają mnie znowu
To koniec
  Za oknami chłód
Starodawnych duchów nocy.
Nie otwieraj drzwi...
... nie otwieraj, nie otwieraj...
nie otwieraj bramy mroku!
To tak boli
Moje wnętrze ból rozdziera
Ciągle czekam na ciebie
Ty tak młodo umierasz
To jak czarna dziura jak pęknięta wątła nić
Tam gdzie kiedyś było wszystko teraz nie ma nic 

looper

Popadam w piekna petle. Od 6 rano slucham jednej piosenki w kolko i nadal nie znudzila mi sie i dodaje mi energii :-) let the bodies hit the floor...

Wednesday, April 10, 2013

Mam wyjebane

- No i co? Myślisz, że zerkasz na pamiętnik i oglądasz czyjeś życie? Wiedz, że też Cię widzę. Tak Ciebie. Właśnie palcem przewijasz scroll na myszce i myślisz, że Twój świat jest prawdziwy? Dla mnie jest tak sztuczny i fałszywy jak produkty made in china. Dwa wszechświaty - dla mnie jesteś sennym koszmarem, który zniknie jak się obudzę. Nie będzie mnie obchodziło co robisz. Ale was jak najbardziej podnieca "anonimowe" podglądanie czyjegoś życia. Wsadź se palec w dupę i zobacz w lustrze jak Ci się oczy powiększyły - bo mam na Ciebie wyjebane.


Tuesday, April 9, 2013

Włamanie się na konta pocztowe WP

Tak na marginesie, jeżeli kogoś interesuje sprawdzona metoda na włam na dowolne konto pocztowe WP (najsłabiej chronione konta pocztowe) niech pozostawi w komentarzu info a jak się zbierze paru chętnych to opublikuję.

Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć

Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć,
Niektóre sprawy są na czarno,
Ja jestem dumny, że moja skóra jest biała,
Nowy Runner, sprawdź to działa!

Wyjebane mam na to, kto co za plecami gada
masz mi coś do powiedzenia, w cztery oczy sprawę załatw
wyjebane mam, a pała będzie zawsze pałą, wara
od mojej rodziny, od przyjaciół trzym się z dala
wyjebane mam, pochwalasz pseudo kumpelskie rozkminki
ci pieprzeni aferzyści, których co dzień miasto krzywdzi
wyjebane mam w ksywki, tanie szmaty, narkotyki
chcesz to żyj tu chłopaczyno, swoje życie w moment zniszczysz
wyjebane mam we wszystkich, co przeciwko nam od zawsze
na te kurwy krzywo patrzę, mam tę czelność, ich tak nazwę
wyjebane mam poważnie, bo szanuję siebie, znasz mnie?
raczej nie ma takiej szansy, byś jak ja tutaj żył właśnie
mam wyjebane, życie uczy mnie jak przetrwać
nauczony dbać o siebie, życia mego ja nie przegram.
srogo, mam wyjebane, na tych co za plecami
ranią mnie słowami oni przyjaciółmi nie są, przyjaciółmi być nie mogą.
Jestem Porządny, a Ty masz trupa pod własną podłogą ej!
kiedy ja załatwiam sprawy by poprawić byt rodziny
inni z nudów siedzą, szpącą, przećpani od kokainy.
Mam wyjebane na krytykę, wyjebane na tych leszczy
wyjebane co powiedzą na temat naszych wierszy
wyjebane na komercję, wyjebane na raperów
wyjebane na tą całą bandę ulicznych pozerów
wyjebane mam na ciebie, mój fałszywy przyjacielu

Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć,
Musisz być silny i bardzo tego pragnąć,
Są momenty wyrwane ze snu,
Potem budzisz się i wracasz tu jesteś tu 
Nie dajesz rady, dasz rade ziom, uwierz w to,
Niektóre sprawy są na czarno, ale bierz to,
Mam kopalnie pomysłów na życie całe,
Za niektóre mam naganę za niektóre pochwałę,
Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć,
Niektóre sprawy są na czarno,
Co widzisz? Droga nie usłana jest puchem,
Ty nie jesteś czarnuchem, ja jestem biały i mam super,
To wszystko składa się z etapów,
Zrozum to od zaraz, nie ma możliwości żeby zabić ten hałas,
Wszystko co robimy jest dla nas,
Zróbmy to po swojemu zaraz,  
Parę lat w tył parę lat do przodu,
Patrząc przez pryzmat rozbitych samochodów,
Serdecznych ziomów, wrogów i kobiet,
Te wszystkie rzeczy przenosimy w sobie