"Nie będę wcale przejmował się hejtem,
Bo to tylko fale. Śmieję się, zapalę i przejdzie.
Wiem, że będą kolejne serie,
Ja dalej nie jadę na fejmie.
Mam talent, i to jest wspaniałe, bejbe
Dzisiaj spokojnie, choć puszczę symfonię.
Przejmuję salę, jak górską kolejkę,
Chodź tutaj do mnie. Podnieś rękę."
Bo to tylko fale. Śmieję się, zapalę i przejdzie.
Wiem, że będą kolejne serie,
Ja dalej nie jadę na fejmie.
Mam talent, i to jest wspaniałe, bejbe
Dzisiaj spokojnie, choć puszczę symfonię.
Przejmuję salę, jak górską kolejkę,
Chodź tutaj do mnie. Podnieś rękę."
Moja magia nie polega na mówieniu o rzeczywistości w piękny magiczny sposób aby porwało was do czytania i przeniosło umysł gdzieś, gdzie byście chcieli być. Moja magia polega na pisaniu o świecie nierzeczywistym, który odnosi się do naszego rzeczywistego. Każdy może znaleźć inne odnośniki i to jest w tym piękne. Jeżeli nie odnajdujesz żadnych, to źle szukasz - bo tam są. Nie czekam, aż kiedyś jakaś mądra głowa powie: tak, oto chodziło w jego tekstach. Nie! Ja wam mówię, że magia jest w was samych - a poprzez moje teksty możecie je odnaleźć. Znajdź magię w sobie.
"Lepiej być nie może
O tym rymowane słowa w tym utworze
Z powodzeniem mogę mieć co podyktuje mi pragnienie
Nie mówiąc już o napaleniu na palenie
Tego czego nie ma w menu
Ja mam na zamówienie
I mam to jak w banku tak jak wav'y mam w Vienie
Zewsząd otacza mnie najbliższe otoczenie
I jak Nosowska mam czyściutkie sumienie
Gdy cztery litery terenówką w terenie wożę
Mam z baldachimem łoże
W nim na rodzinę łożę
Brzuchem do góry
Dzień który był ponury jest non stop kolor
Jak kolorowe mury
No bo ma szafa gra
A w niej winyle, garnitury
Na specjalną okazję zaspakajam swą fantazję
Mam świat na wyciągnięcie ręki"
O tym rymowane słowa w tym utworze
Z powodzeniem mogę mieć co podyktuje mi pragnienie
Nie mówiąc już o napaleniu na palenie
Tego czego nie ma w menu
Ja mam na zamówienie
I mam to jak w banku tak jak wav'y mam w Vienie
Zewsząd otacza mnie najbliższe otoczenie
I jak Nosowska mam czyściutkie sumienie
Gdy cztery litery terenówką w terenie wożę
Mam z baldachimem łoże
W nim na rodzinę łożę
Brzuchem do góry
Dzień który był ponury jest non stop kolor
Jak kolorowe mury
No bo ma szafa gra
A w niej winyle, garnitury
Na specjalną okazję zaspakajam swą fantazję
Mam świat na wyciągnięcie ręki"
Dziś zamykam się sam na sam w swojej głowie. Czasem każdemu potrzebna chwila samotności. Dla rozliczenia "grzeszków" dnia codziennego i poukładania planu na przyszłość. Szalona wizja przede mną. Lecz czuję, jak coś wbrew wszystkiemu łapie mnie za rękę i ciągnie. Pode mną dziury, dołki, ale jakoś przez nie jestem przeciągany. Poturbowany, fakt, ale ręka nie puszcza.
Zostałem wyrwany na chwil kilka z mego zamyślenia... i chcąc nie chcąc popadłem w rozmowę o kobietach i facetach i o sensie związków jako takich, czy seksu. Zapomniałem, że piszę tutaj. Wracajmy do głównego nurtu:
"Siostra, brat wszystko będzie dobrze, tak, kiedy to do Ciebie dotrze, poznasz smak, wszystko będzie słodsze, jak cały popieprzony świat Cie poprze, złap chwile słońca i się ogrzej, ile to już lat, nie ważne ile do końca, minął czasu szmat, nasi ludzie ciągle są w grze i mamy więcej ognia niż góra ogniem plująca, dawka piorunująca zapalam jointa, spontan, akcja porywająca, gdy następuje kontakt, czuje jak się luzujesz i analizujesz..."
Czym byłoby nasze życie, gdybyśmy nie ryzykowali? Nie zmieniali czegoś w swoim życiu... Czasem przychodzi to znienacka - rzadko udaje się to zaplanować. Najgorsza jest ta wewnętrzna siła oporu, którą nazwę po imieniu: Strach. On nie pozwala ruszyć się z miejsca, trzyma nas w stagnacji. Dopiero jak się przełamiemy i ruszymy ten krok na przód - zobaczymy co mogliśmy stracić. Ktoś mi mówił, że na wszystko potrzeba czasu. Nie zgodzę się z tym, do końca. Bo czas to czwarty wymiar. Pojęcie względne. Jesteśmy zanurzeni w nim jak w rzece z silnym nurtem i nie możemy się niej wydostać. A po okresie dłuższym niż rok, takie słowa o czasie, rzekłbym, że nie są na miejscu. To tylko moje skromne zdanie. Nic się nie zmienia. Ludziom w głowach się przewraca
"Tematem tej nawijki, niech będzie książka, którą dostałem dawno temu od ojca,
Dużo humoru, erotycznie mocna, demoniczna powieść o życiu chłopca,
Każda kolejna strona wciąga mnie do środka, każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca
Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach, autor ponoć nieznany - chociaż ja znam gościa
Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca
Co to za książka? Nie wie profesor gąbka, W11, Komenda i Pomorska
Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka, zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk,
Dostęp do morza, albo widok z okna, być albo nie być - drama-tyka Sheaksper'owska
Twarda okładka ona nie chce się rozpaść, skóra która zmienia się tylko od słońca
Czarno na białym, drukowana czcionka, nie znajdziesz tego kruka w kolorowych kioskach,
A słowa papugami powtarzają się jak ten ptak, co krzywy dziób ma tak jak na zakrętach
Książka to papier, a orzeł na monetach jest tyle samo warty co jego własna reszka
O kobietach, o tym co będzie jutro, przepis na Siebie jakby życie było kuchnią
Jak za błędy nie zapłacić dupą, i którędy wejść jak mnie wyrzucą
Nie ważny tytuł, nie zaszło jeszcze słońce niebieskie niebo nie wróży że już kończę..."
Dużo humoru, erotycznie mocna, demoniczna powieść o życiu chłopca,
Każda kolejna strona wciąga mnie do środka, każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca
Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach, autor ponoć nieznany - chociaż ja znam gościa
Na każdej kartce papilarna jest pieczątka, tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca
Co to za książka? Nie wie profesor gąbka, W11, Komenda i Pomorska
Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka, zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk,
Dostęp do morza, albo widok z okna, być albo nie być - drama-tyka Sheaksper'owska
Twarda okładka ona nie chce się rozpaść, skóra która zmienia się tylko od słońca
Czarno na białym, drukowana czcionka, nie znajdziesz tego kruka w kolorowych kioskach,
A słowa papugami powtarzają się jak ten ptak, co krzywy dziób ma tak jak na zakrętach
Książka to papier, a orzeł na monetach jest tyle samo warty co jego własna reszka
O kobietach, o tym co będzie jutro, przepis na Siebie jakby życie było kuchnią
Jak za błędy nie zapłacić dupą, i którędy wejść jak mnie wyrzucą
Nie ważny tytuł, nie zaszło jeszcze słońce niebieskie niebo nie wróży że już kończę..."
Dzień mija nam za dniem. Wstajemy, idziemy do pracy, wracamy do domu. Dzień za dniem aż do weekendu. W weekend odpoczywamy. Niestety brak kogoś, dla którego można by wstać rano z uśmiechem na twarzy i wyjść do pracy wiedząc, że czeka na nas. Brak tej osoby, dla której warto zrobić coś więcej, niż "żyć". Choć wychowałem się w Polsce, to wolę za nią zatęsknić. Każdy z nas ma tu swoje życie. Oceń jeśli chcesz, ale zrób to rozsądnie.Pytanie brzmi, ile trzeba czekać - czasem warto bo im dłużej się czeka tym bardziej się docenia to co się dostaje. Trzeba jednak znaleźć tą krawędź i nie przekroczyć jej - kiedy to po prostu przestanie być oczekiwaniem a przeistoczy się w smoka zwątpienia, który później w popiół zapomnienia.
"L'homme, domine par le mal, Athmosphere de guerre entre un etat et une jeunesse antisociale Polska Francja les memes pressions de ceux qui tiennent les rennes Et m'enseignent: pour une vie meilleure ne compte que sur toi meme"
Kolorowy dzień jak cukiereczki skittlesów. Smak tęczy. Podobno są to odchody jednorożców. Nie mów: oj tam, oj tam - bo zabijasz kolejnego. Na koniec słowa bardzo dawno wypowiedziane przez pewną bliską mi osobę:
"Najpierw widziałam jakby światło -
jasne ale ciepłe,
i delikatnie kapiący deszczyk.
Nagle jak przyśpiesyzła - miałam wrażenie że uciekam,
że ktoś mnie goni.
Po czym poczułam "sukces"
jakbym dobiegła na mete, uciekła przed nim
ale wtedy zorientowałam się, że uciekałam bez powodu, że to nie była zła osoba
i klękłam w poczuciu porażki"
No comments:
Post a Comment