Choć może się nie wydaje, ale jestem patriotą. Z bólem w sercu szedłęm dziś do pracy - wiedząc, że wszyscy moi rodacy świetują w kraju odzyskanie Niepodległości. Taki los - takie życie sobie wybrałem. Pocieszałem się myślą, że są dni kiedy ja siedzę na czterech literach a cały kraj biegnie do roboty. Tyle mianem wstępu.
Cóż ciekawego się wydarzyło ostatnio - niewiele. Mam cudowną nową wspólokatorkę. Pani P czasem się do mnie odezwie (chyba z litości, bo nie przeprosiła mnie ani razu i zachowuje się jakbym był hmmm ciężko nawet określić kim. Może ujmę to w ten deseń: odzywa się aby nie stracić kontaktu.) Ja już swe siły co do jej osóbki dawno straciłem i idę swoją ścieżką ze słowami na ustach: zero smutku, zero złości, wyjebane po całości.
Mój strój na konvencie zajął drugie miejsce - w sumie dumny z siebie jestem, że sam w tym patałajstwie wyszedłem na ulicę i pojechałem na konwent ^^ - nie żałuję.
Mam dość uganiania się za kobietami, boję się tylko samotności. Zbliżają się kolejne świeta i iskierka nadzieii gdzieś tam rozbłyskuję, że w końcu nie będe ich spędzał sam.
Monday, November 11, 2013
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment