Sunday, September 22, 2013

Heartbeat

"Niech ryczy z bólu ranny łoś. Zwierz zdrów przebiega knieje. Ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś - to są zwyczajne dzieje"





Dzisiaj post bardziej opisowy, bez ukrytych podtekstów i przesłanek. Od tak trochę historii dnia dzisiejszego/wczorajszego. Działo się, oj działo. Zastanawiam się od czego zacząć... Na piedestał weźmy mroczną stronę internetu. Odkryłem ja w sumie niedawno - choć uważam, że za późno, gdyż jak zwykle jak człowiek dowiaduję się o czymś to 3/4 z tego już jest przedawnione bądź skasowane. Rzeczy, które można tam odnaleźć przechodzą ludzkie pojęcie. Jednak nie - bo to ludzie stworzyli. Wyobraź sobie wszystko co jest nielegalne. Tam to znajdziesz. Pedofilia, zoofilia, nekrofilia, nekro-zoofilia - w ogóle co to jest? Nielegalna broń, narkotyki, hit man, hackerzy - Człowiek jak na to patrzy to czacha dymi. Oczywiście jest to darknet - ale ma również swoje plusy - daje 99% anonimowość w sieci. Muszę przyznać, że przypadło mi do gustu i będę korzystał z cebulek. Niestety przez to, że jest tam tyle nielegalnych rzeczy, strony, sklepy i fora szybko padają - przykładem może być polska scena - która na chwilę obecną już nie istnieje. Świat nie lubi pustki - więc szybko się coś uzupełni. Fakt, poczułem się przez chwilę lepszy niż ludzie korzystający z clearnet'u. Małe rzeczy a cieszą. Wyobraź sobie, że wszystko czego szukasz na sieci i nie możesz znaleźć - tam jest. Na wyciągnięcie ręki - wystarczy sięgnąć. Niektóre społeczeństwa są zamknięte - jak na przykład pedofilii - nie dostaniesz się na forum bez rekomendacji, ale wystarczy porozmawiać na czacie przez dłuższą chwilę i dostaniesz dostęp do zdjęć i filmów za które można spędzić długie lata w więzieniu - dlatego nie polecam. Mnie przyciągnął tam zupełnie inny aspekt.

Kontynuując. Wczorajszy dzień nie należał do złych, ani do dobrych. Był to dzień w którym się działo. Rano przed wyjściem do pracy trochę się oburzyłem. Gdyż pani M. po raz kolejny bez pytania nocowała nastolatka (nawet nie wiem czy on pełnoletni) - więc kulturalnie poprosiłem aby tego na przyszłość nie robiła. Uzyskałem odpowiedź bardzo bezczelną - więc powołując się na jej "równe prawa" właśnie sobie szukają innego pokoju. Będzie trzeba pojeździć i ogłoszenia porozrzucać po sklepach :/ aczkolwiek miejmy nadzieję, że wyjdzie na lepsze. Może jakaś miła kobitka się trafi :P Człowiek pomaga jak może, a jedyne co otrzymuje w zamian to bezczelność i obłuda. Gdyby one chociaż porządek potrafiły względny utrzymać, ale nie. W ich pokoju śmierdzi (nie mam pojęcia czym), będę musiał odświeżać po wyprowadzce. Papieru toaletowego nie potrafią założyć - choć nawet pokazałem tak prostą czynność. A o umyciu garów bądź wyrzuceniu śmieci nie wspomnę. Obie wielkie księżniczki jebane. To nie hotel. Ale oby życie ich nauczyło. Bo wykorzystują ludzi do momentu aż Ci mają już dosyć - a później się dziwią dlaczego już nie chce pomagać? Bo nie dawałaś nic w zamian - od dlaczego. Jeszcze przez jakiś czas będę musiał się z nimi obtykać, ale jak pisałem wcześniej - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.


Przejdźmy do kolejnego etapu dnia sobotniego. Kocham platformę Bill'a. W pewnym momencie po prostu bez mojej zgody -wzięła się i zamknęła. Po czym nie mogłem jej z powrotem uruchomić (czyżby jawa prorocza? - wiem, że powinien być sen, ale to działo się na jawie) I albo miało to związek z freenet'em, który zarażał java scriptem po czym zniszczył mi system, albo po prostu coś się wzięło i "zjebało". Musiałem spędzić kolejne pół godziny na przywrócenie wszystkiego do porządku. Jak się cieszę, że wszystkie informacje przetrzymuję w chmurze i tak na prawdę pozostaje mi po wgrywanie programów jakie miałem wcześniej zainstalowane. Ale to z czasem jak będę czegoś potrzebował, to się będzie uzupełniało.


Można by powiedzieć, że to już koniec rzeczy, które zajęły mi dzień sobotni. Na wieczór urządziłem sobie niezły chill out. aaa byłbym zapomniał mógłbym napisać jeszcze wiele na temat pewnej pani bumerang. Może kiedyś w innym poście. Jedno napiszę - dała mi właśnie zakończenie do czwartego rozdziału powieści. Nie zapomnijcie się zgłosić po swoją kopię.

No comments: