Chciałbym za wczasy się pożegnać. Za cztery dni nastąpi koniec bloga. Miło mi, że anonimowo podglądaliście czyjeś życie - lecz nadszedł czas aby zająć się własnym i życzę wam abyście nie przeżyli tego co pewna pani P. mi zafundowała.
3majcie się.
Niedziela! Czas odpoczynku. Patrząc na moje roztrzepane włosy dochodzę do wniosku, że jednak w króciutkich mi lepiej - będzie trzeba je dziś ściąć. Jutro znów praca - dobrze, że jeszcze tylko 3 dni i urlop. Miejmy nadzieję, że będzie pozytywny. Dziwne sny mam :-/
Co do tytułu: Zapożyczyłem od pewnej osóbki, która pewnie myśli, że użyję jakiś wyniosłych słów - albo pokręconych jak to zazwyczaj potrafię, ale nie. Dziś będzie normalnie. Owe słowa po prostu odnoszę do innej osóbki, która mnie zawodzi na chwilę obecną i dlatego taki tytuł.
Teraz wstań i bądź kim chcesz koło mnie
Ziemia płonie, nie zapomną o mnie
Ten ślad, który masz i nosisz na sercu
Głos wolności, zwycięstwa i lęku
Ten ich Irak, Iran, Afganistan
Dzieci Azji, polityczny spam
Polskie piekło zwykłych ludzi
Na szczycie wyzysk elity nadludzie
I’m falling down without protection
No one waits here, I can’t see my shadow
I don't know more than I used to know
Answers to questions never met
Why loneliness is always so close
Always with me when I fall low
I think and feel again the thought flies
You hear how the mind is constantly working
Ja
już wiem, już zrozumiałem wszystko. Jestem obserwowany, nie wiem,
może ty też? Wszystko, co robię jest notowane. Ktoś mnie
obserwuję, największe pytanie wszechświata zawsze jest "Jak".
Moje prywatne: ale po co? Wszędzie toczy się wojna. Nic nie można
zrobić. Uciec czy schować się? Jeśli tak zrobię, to niechybnie
umrę. Zastanawiam się nad tym wszystkim i nagle dostaje maila od
kogoś, kto staje się największym podejrzanym. Wiem, że jest w
stanie to zrobić. Tylko czemu? Zawsze lubiłem szachy, ale to było
moje marzenie (patrz załącznik), żałuję, że nie zagrałem. Może
kiedyś. Wszędzie czai się zło. Ktoś powiedział, że pokój to
najważniejsza rzecz. Miło było czasem w to uwierzyć. Z tym, że
rzeczywistość jest brutalna. Chcę uciec - nie mogę. Chcę zniknąć
- za późno. Nie jestem w stanie nawet opuścić tej twierdzy.
Słyszę ich, są wszędzie. Jesteś moją jedyną nadzieją. Nie daj
się oszukać, że wojny nie ma. Jest wszędzie gdzie się nie
obrócimy. Taki mamy ten świat. Chwile miłości dają ulgę
zapomnienia, w tym jakże okrutnym świecie. Musisz się bronić. Nas
wszystkich już nie ma. Są tylko oni. Wielkie korporacje, oko które
patrzy i widzi to co zechce. Dlatego i tak czy chcemy, czy nie, takie
nasze pokolenie: Jesteśmy wszyscy skazani na sieć. Widząc Cię,
chciałem dotknąć twego oblicza, być przez chwilę przy Tobie.
Niestety nie było mi to dane. Będę patrzył na twe czyny z góry,
o ile jest, ale zawsze w to wierzyłem.
Bo mówi prawdę, bo za dużo mówi?
Czy mówi tak, że Wam się nie podoba, czemu kurwa?!
Więc Lucyfer rzekł do mnie:
Pogadajmy spokojnie
Hej chłopaku, jak chcesz dźwignąć swój los?
Nawet głupi ci mówi
Nie podskoczysz królowi
Lepiej ze mną nabijaj swój trzos
Mój alkohol ma power
Na twe smutki i żale
Teraz dobrze to czujesz i wiesz
Nawet Jezus pił wino
Więc się napij z dziewczyną
A po kłótni najlepszy jest seks
Jestem najlepszym kumplem
Posmutniałeś okrutnie
Ja zachcianki potrzeby twe znam
Powiedz czy chcesz do baru
Czy do konfesjonału
Jeśli trzeba zaprowadzę cię tam
***
Możesz patrzeć, ale nie możesz dotknąć
Nie sądzę, bym bardzo cię lubiła
Bóg wie, co dziewczyna potrafi zrobić
Bóg wie, co ty masz do udowodnienia
Przyciągnij mnie
Złam mnie
W końcu mnie potrzebujesz
I ja potrzebuję ciebie
Dzisiaj powtórzyłem loopera w robocie - fakt dodaje powera :)
Zastanawiałem się nad życzeniami. Czy można od tak życzyć drugiej osobie spełnienia marzeń - doskonale wiedząc, że samemu jest się tym marzeniem. Rzucać od tak "takie" słowa na wiatr...
Jeszcze będzie przepięknie - jeszcze będzie normalnie...
Ale chyba powoli dociera do mnie, że sen się skończył. Było miło.
Skóra przeciw skórze, krew i kości
Jesteś zdany na siebie ale nie jesteś sam
Chciałeś tego, teraz jesteś tutaj
Prowadzony nienawiścią, zeżarty przez strach.
Popychają mnie znowu
To koniec
Za oknami chłód
Starodawnych duchów nocy.
Nie otwieraj drzwi...
... nie otwieraj, nie otwieraj...
nie otwieraj bramy mroku!
To tak boli
Moje wnętrze ból rozdziera
Ciągle czekam na ciebie
Ty tak młodo umierasz
To jak czarna dziura jak pęknięta wątła nić
Tam gdzie kiedyś było wszystko teraz nie ma nic
- No i co? Myślisz, że zerkasz na pamiętnik i oglądasz czyjeś życie? Wiedz, że też Cię widzę. Tak Ciebie. Właśnie palcem przewijasz scroll na myszce i myślisz, że Twój świat jest prawdziwy? Dla mnie jest tak sztuczny i fałszywy jak produkty made in china. Dwa wszechświaty - dla mnie jesteś sennym koszmarem, który zniknie jak się obudzę. Nie będzie mnie obchodziło co robisz. Ale was jak najbardziej podnieca "anonimowe" podglądanie czyjegoś życia. Wsadź se palec w dupę i zobacz w lustrze jak Ci się oczy powiększyły - bo mam na Ciebie wyjebane.
Tak na marginesie, jeżeli kogoś interesuje sprawdzona metoda na włam na dowolne konto pocztowe WP (najsłabiej chronione konta pocztowe) niech pozostawi w komentarzu info a jak się zbierze paru chętnych to opublikuję.
Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć,
Niektóre sprawy są na czarno,
Ja jestem dumny, że moja skóra jest biała,
Nowy Runner, sprawdź to działa!
Wyjebane mam na to, kto co za plecami gada
masz mi coś do powiedzenia, w cztery oczy sprawę załatw
wyjebane mam, a pała będzie zawsze pałą, wara
od mojej rodziny, od przyjaciół trzym się z dala
wyjebane mam, pochwalasz pseudo kumpelskie rozkminki
ci pieprzeni aferzyści, których co dzień miasto krzywdzi
wyjebane mam w ksywki, tanie szmaty, narkotyki
chcesz to żyj tu chłopaczyno, swoje życie w moment zniszczysz
wyjebane mam we wszystkich, co przeciwko nam od zawsze
na te kurwy krzywo patrzę, mam tę czelność, ich tak nazwę
wyjebane mam poważnie, bo szanuję siebie, znasz mnie?
raczej nie ma takiej szansy, byś jak ja tutaj żył właśnie
mam wyjebane, życie uczy mnie jak przetrwać
nauczony dbać o siebie, życia mego ja nie przegram.
srogo, mam wyjebane, na tych co za plecami
ranią mnie słowami oni przyjaciółmi nie są, przyjaciółmi być nie mogą.
Jestem Porządny, a Ty masz trupa pod własną podłogą ej!
kiedy ja załatwiam sprawy by poprawić byt rodziny
inni z nudów siedzą, szpącą, przećpani od kokainy.
Mam wyjebane na krytykę, wyjebane na tych leszczy
wyjebane co powiedzą na temat naszych wierszy
wyjebane na komercję, wyjebane na raperów
wyjebane na tą całą bandę ulicznych pozerów
wyjebane mam na ciebie, mój fałszywy przyjacielu
Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć,
Musisz być silny i bardzo tego pragnąć,
Są momenty wyrwane ze snu,
Potem budzisz się i wracasz tu jesteś tu
Nie dajesz rady, dasz rade ziom, uwierz w to,
Niektóre sprawy są na czarno, ale bierz to,
Mam kopalnie pomysłów na życie całe,
Za niektóre mam naganę za niektóre pochwałę,
Niektórych rzeczy nie da się ogarnąć,
Niektóre sprawy są na czarno,
Co widzisz? Droga nie usłana jest puchem,
Ty nie jesteś czarnuchem, ja jestem biały i mam super,
To wszystko składa się z etapów,
Zrozum to od zaraz, nie ma możliwości żeby zabić ten hałas,
Wszystko co robimy jest dla nas,
Zróbmy to po swojemu zaraz,
Parę lat w tył parę lat do przodu,
Patrząc przez pryzmat rozbitych samochodów,
Serdecznych ziomów, wrogów i kobiet,
Te wszystkie rzeczy przenosimy w sobie
Najdziwniejsze jest to, że za dnia jak jestem w pracy mam natłok myśli, które z chęcią bym przelał do tego pamiętniczka. Wystarczy, że wrócę do domu - wszystko umyka. Z drugiej strony jak jestem cały dzień w domu to pustka w głowie :/ coś mnie wena opuszcza. Pytanie brzmi, czy żyć marzeniami? Ostatnio przez rok nimi żyłem i nic kompletnie się z nich nie urzeczywistniło :/ Nie mówię, że nic nie idzie do przodu. Zmienia się wiele, ale to te przyziemne sprawy. Może dla osób pośrednich byłyby ważne... ja wolę moje marzenia, lecz jeżeli mimo szczerego zapału i chęci przez rok nie udało się ich osiągnąć - a starając się uchwycić je w ręce - zgubiłem je, albo uciekły. Przyszło w zamian coś materialnego. Fakt nie da się żyć iluzją. Marcinek nie wytrzymujesz, łamiesz się. Miej siły na kolejne parę dni. Miej nadzieję, że za te parę dni będziesz się śmiał z tego co tu wypisywałeś i co Twój łepek wyprawiał. W ten czas musisz dociąć carpety i zająć się życiem codziennym. Tak czy inaczej nie poddawaj się.
Moja wiara to wszystko co mam...
Chyba muzycznie ostatnio bardziej jestem w stanie opisać me emocje niż za pomocą słów...
Ludzie mówią, że jesteś wariatem, kiedy robisz coś na co im brakuje odwagi
Chciałbym chyba aby Pani M. miała rację. W ostatniej wiadomości była ukryta troska. Takie podwójne dno, którego nie widziałem. Chciałbym aby ostatni okres był czymś w rodzaju: "ciszą przed burzą" - w sensie emocjonalnym, aby ten czas wzbudzał tęsknotę. Chciałbym... A jak będzie na prawdę - nie wiem. Mam nadzieję, że niedługo się wszystko wyjaśni. W sumie dokładnie 12.
"- Dzień dobry. Mam zamiar wyruszyć na poszukiwanie Szczęścia. Chciałbym zaopatrzyć się na drogę. - Proszę się rozejrzeć. - Ile kosztuje Miłość?
- Jest najcięższa, daleko pan z nią nie zajdzie. Zresztą, mając Miłość
pan w ogóle nigdzie nie pójdzie… Wyrzucić też jej się nie da, bo szkoda –
to jest bardzo droga Miłość. - Dobrze, w takim razie wezmę Słowa. - Słowa to dobry wybór… Prawie nic nie ważą, Tym bardziej, że są puste… Można w nich przechowywać różne różności. - Doskonale… A może wezmę też kilka Słodkich Ambicji? - Nie wiem czy pan je udźwignie. No i są piekielnie drogie. - A to tam, takie piękne – co to jest? - To jest Wolność. W rękach głupca waży tyle co solidny nagrobek… w rękach mistrza umożliwia latanie. - Zajrzę po nią w drodze powrotnej… - No to jak, zdecydował się pan? - Tak. Chyba wezmę Nic. To chyba nic nie waży? - Nic waży tyle, ile miłość, słowa, ambicje i wolność razem wzięte. Choć nie waży nic… - To co mam kupić? - Zważę panu trochę Świadomości. Produkt zbędny, ale uspokaja…"