Sunday, September 30, 2012

Friday, September 28, 2012

Welcome

Jak miło, że coraz więcej odwiedzin notuję z całego naszego globu.
Jeśli nawet trafiłeś tu przez pomyłkę zostaw komentarz :-)

Thursday, September 27, 2012

Nic nie może mnie zatrzymać, bo niczego się nie boję.

Dzisiaj jest ten dzień, dzięki któremu będzie się dziać!

Wednesday, September 26, 2012

Fear of the...

Strach ma wielkie oczy. Po dzisiejszym dniu mogę powiedzieć, że boję się tego co mi może los przynieść. Boję się gdyż nie wiem czy okaże się pozytywną informacją, czy bardziej negatywną. Plus i Minus to jedyne co słyszę...

kolejna środa, po wtorku, przed czwartkiem

Z mego misternego planu uśnięcia wyszły nici :/ w sumie za 8 minut rozlegnie się głośny dźwięk budzika. Za chwilkę zrobię sobie kolejną czarną kawkę i do boju. Kolejny męczący dzień w pracy. Ciekaw jestem co miłego (bądź odwrotnie) wymyśli dzisiaj moja szefowa. Przyznać muszę, że dzień wczorajszy z jej strony należał do bardzo miłych (może dlatego, że ściągnęła mnie z holiday'a do pracy). Aczkolwiek zadzwoniła do mnie, a mogła to zrobić jej koleżanka. Po przeszło 6-7 miesiącach usłyszawszy dziwny dźwięk dzwonka byłem mile zaskoczony. Cóż z tego, jeśli nadal jest ze swoim "facetem" :/ przyznam, że spędziłem z nią bardzo przyjemnie czas na premierze "Jesteś Bogiem" i w podróży, ale teraz poczekamy na jej dalsze ruchy, bo czuję się wykorzystywany, jakby chciała wzbudzić zazdrość w swoim facecie, aby ją bardziej pokochał? Ja nie idę na takie rozdanie. Przynajmniej z mojej strony tak wygląda. Bo nie wiem czy ona mnie oszukuje czy sama próbuje się oszukać, ale wybrała się na randkę będąc w związku, choć starannie dawała mi znać, że to tylko przyjacielski wypad. Kobieta robi mi mętlik w mej główce. Chyba lepiej się wycofać na dystans i zobaczyć co się będzie działo. Jeśli na prawdę coś chcę, powinna zrobić jakiś bardziej widoczny krok w moim kierunku. Boże, przecież to nie jest takie trudne, tylko trzeba chcieć :/ a czego ona chce, tego nie wiem, Wie natomiast to jej "przyjaciółka", której nie zamierzam się wypytywać. Gdyż jest to tak: daj palec - zobaczysz kto jest kto, doskonale. Ciężko mi jest w pracy, bo chciałbym ją tulić, mieć przy sobie a wiem że nie mogę nawet za bardzo słodkich słów kierować w jej stronę, bo to jak magnes, zamiast przyciągać - odpycha. Ten świat jest popieprzony i skontrowany w tragiczny sposób.

M A G I A M A L I N A

'Idę tam, idę sam
W tą czarną chwilę
Tyle Myśli w sekund tyle
to wątpliwe, żebym czegokolwiek bał dziś się,
cokolwiek. Ja to wszystko Pierdolę!'


























Przed sobą mam książkę, do której rzadko zaglądam, gdyż boję się rzeczy które w niej widzę.
Może dlatego, że to co w środku jest prawdą, depczącą moje ego i wgniatającą mnie w szarą rzeczywistość. 
Nie ma tęczy, jednorożców i pięknych elfek, jest za to ponury zimny deszcz, chłostający mą wystawioną nań twarz.
Choć czasami nadbiera kolorów i świeci światłem tysiąca słońc, lecz dzieje się to przez krótką chwilę.
Następuje później mrok i szarość naszej egzystencji uwidacznia się w zastraszającym tępię.
Choć poszerza horyzonty, uzmysławia jak inni mogą nas postrzegać, to w większości przypadkach kończy się na psychicznym dole. Człowiek uzmysławia sobie powbijane noże w plecy, stara się je wyciągnąć i żyć dalej, jakby nic się nie stało. Stara się widzieć Słońce tam gdzie go nie ma, ma nadzieję, że wyobrażenie astralne przemieni się w rzeczywistość. Dlatego chyba to tak boli, gdyż mimo usilnych prób nie daje rady. Mechaniczna pomarańcza przemienia się zatopioną w ropie kłodę, bez czucia, bez woli walki. 
Czas. Jedni powiadają, że trzeba dać czas, lecz on tak szybko ucieka przez palce. Z każdym dniem jesteśmy starsi, wolniejsi. Choć chciałbym móc przyspieszyć bieg wydarzeń, nie mam takiej mocy a nadal boję się zakończenia, gdyż z całych sił chciałbym aby było wesołe, lecz w głębi serca wiem, że to nie może okazać się prawdą. Musimy do czegoś dążyć, co jest nieosiągalne, taka nasza natura. Czemu jednak coś co jest tak blisko, zarazem jest tak daleko? 
Omeny zniknęły. Czyżby miały doprowadzić mnie do upadku? Takie piękne, takie przejrzyste, wręcz krzyczące do mnie. Wybrałem się w ich kierunku a one zniknęły i pozostawiły mnie na rozstaju dróg. Dróg jest wiele, więc czemu nadal widzę tylko tę jedną: wymarzoną, wyśnioną, wypłakaną rzeczywistość - nierealną, oddalającą się.
Jestem niewolnikiem popędzanym batem w czyjeś grze. Balansuje każdego dnia na krawędzi. W powietrzu fruwają topory ostre jak brzytwa, a ja staram się ich unikać. Stwarzam niewidzialną tarczę odbijającą zło, które nabiera na sile i uderza w momencie najmniej spodziewanym, druzgocząc mą tarczę. Północ nas już minęła. Rano znów trzeba wrócić do ponurej rzeczywistości. Wyłonić się z pudełka. Spojrzeć na promienie słoneczne wychylające się poprzez deszczowe chmury. Koszmarne wizje wracają ze zdwojoną siłą, gdy bodźce odbierają pozytywne wibrację. Strach, chyba można nazwać to strachem. Lecz ja już nie jestem w stanie nic zrobić, nie ode mnie zależy me przeznaczenie. Starałem się, przyznać muszę. Nie bez walki. I nie obyło się bez walki, lecz nie jestem w stanie przebić muru hipokryzji i podszeptów osób trzecich. Moja główka nie jest w stanie wyobrazić sobie co myślą inni, a w szczególności co myśli jedna osóbka. Chyba na tym kończę bo się dziś wykończę :P

Monday, September 17, 2012

Rhyme

Jak Ci się tam mieszka? Jak Ci się układa?
To są pytania, które chciałbym zadać,
ale nie zadam. Paulinko wybierz dobrze,
cały popieprzony świat Cię poprze.

tak na prawdę nic takiego się nie stało,
chciałem was opuścić, lecz się nie udało.
chciałbym móc przeżywać swe marzenie,
czekać mnie może jeszcze  ciężkie brzemię.


Tuesday, September 11, 2012

Osamotniony. W sumie powoli dociera do mnie że zostałem sam. Dziwne uczucie po 8 latach, kiedy zawsze ktoś był obok. Co do ludzi: Gdzie mi kurwa z butami? Ze wszystkich stron, starają się wleźć mi na głowę. Nawet w mojej kochanej grze. 'Nie ufam nikomu, kocham tylko tych co na to zasłużyli' - galimatiasy. Za dużo zbiegów okoliczności aby móc sobie to odpuścić. Niedawno śnił mi się tata. Pomagał mi zmontować małą drewnianą skrzyneczkę w kształcie prostokąta, o wysokości może 4 cale. Rogi zalaliśmy żywicą, później nalał wody i powiedział: "Teraz tylko trzeba poczekać" - zobaczymy. Mam nadzieję, że czas przyniesie coś dobrego, bo rzeczywistość mnie przygniata. Nie daję rady. 'Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili!' chyba moja myśl przewodnia.