Sunday, March 11, 2007

Niedziela rano :-)

Dzisiaj humorek o wiele lepszy niz wczoraj :-) choc walczylem 2h z netem, bo nawet google nie chcialo sie zaladowac, ale jest juz spox. Cytat: "Zabij ta mysl bo Cie zatruje, ze czas ktory masz sie marnuje" Pranko zrobione, zostaly jeszcze ze 3, ale dzisiaj wszystko sie zrobi. Next cytat: "Nadluzej robi sie te rzeczy ktorych sie nie zaczyna" Left something about 130h to fly away. I don't put any photo from yesterday, because there're ugly, bleee :P For now I end this post. Good day everybody :-)

Saturday, March 10, 2007

wieczor


Napadla mnie wieczorna nostalgia, samotnosc. Staralem sie rozweselic, porozmawiac z ludzmi na czacie, ale to nie pomoglo, kazdy ma jakies swoje problemy. W sumie nawet sie nie staralem wygadac przed obcymi, jakos tak dziwnie. Jak zwykle udawalem szczesliwego. Zadaje sobie pytanie, dlaczego nie jak ja jestem? Nie potrafie? (Edited by ADMIN) Milczaca klotnia, chyba dlatego, ale nie wiem. Czasem czuje sie bardzo samotny, placze po katach, jak mam zyc? Wiem, ze nie zawsze zycie idzie po mysli, nie chce nikogo ranic, a szczegolnie mojego Kwiatuszka, ktorego kocham nad zycie. Tutaj nie mam przyszlosci to wiem, w Polsce chce zbudowac wspolny dom i rodzine, ale samemu tego nie zrobie. A trace wiare jak nie widze checi z drugiej strony. Jak zwykle zle chmury naszly moj umysl. Wiem ze jest dobrze i niech bedzie jeszcze lepiej inaczej nie wytrzymam tego brzemia. Za tydzien chcialbym bardzo zabrac Age na rolki, ale znajac zycie, albo pogoda nawali, albo co innego i znow nici, a jak tylko mnie nie bedzie, ktos inny ja gdzies zabierze. Nawet w kinie nie bylismy, bo albo cos tam albo cos tam. Chyba specjalnie los wali mi pod nogi takie klody, ktore przeskakuje, ale coraz wiecej drzazg zostaje w nogach, lecz sie nie poddaje. Bo gdy strace sily to nie chce myslec co sie stanie. Moze to przez to miejsce, ktore przez 4 miesiace mnie dolowalo i robi to nadal. Ale rzeczy trzeba zabrac. Moze poogladam jakies bzdury smieszne, aby sie wyprowadzic z tego stanu, ale jak nie mam przy sobie Kotka to nie potrafie. Walcz Hadron, walcz !!!

Za to przypomnialo mi sie jak zamiast do kina ogladalismy razem przytuleni film w domciu i wbrew moim oczekiwaniom Kotek nie usnal, choc strasnie byl meczony, DZIEKUJE CI SKARBIE choc za ta chwile, gdyz w zyciu piekne sa tylko chwile...

Saturday

Zaczynamy. Jest sobota ranek, w sumie to niewiele z nocy mialem (cale 2h) co nie zmienia faktu ze Sloneczko juz dawno na horyzoncie, choc pochmurnie i pada, jak to w Szkocji. Dostalem dzisiaj przemile zyczenia na dzien chlopaka ( w ogole skad to sie wzielo? Pierwsze slysz), nie zmienia to faktu ze pozytywnie sie zaskoczylem. Dziekuje Kochanie. Dlaczego prawie cala noc zarwalem, ano byl jeden nagly wypadek - Slawka ktos napadl i zadzwonil do mnie (o pierwszej w nocy) ze caly we krwi lezy, wiec zebralem sie z Kryniem i poszlismy do niego, bagatela za Asde. W sumie przydalo sie bo odebralem moja dyszke. Po powrocie usiedlismy do Tiberium Sun'a i juz tak jakos widno sie zaczelo robic, ale uznalem ze 2h snu to lepiej niz w ogole i poszedlem sie zdrzemnac. Kryniak zbudzil mnie jak klad sie spac, 5 minut przed budzikiem, dokladnosc Szwajcarska, hehe.
Dobra moze teraz troszke o tych fotosach. Na gornej widac mnie a w tle mozna doszukiwac sie roznych ksztaltow lub osob (duchy szkotow zaatakowaly) tak na prawde jest to dym papierosowy. Ale fotka ladnie wyszla. A tu na dole jest moj GIGA KUBEK o ktorym wczesniej wspominalem ma pojemnosc 0,7l dla porownania zwykly kubek do kawy po prawej a w tle 2l butelka z jakims szkockim napojem, w sumie lepszym od IRN BRU i chyba jako nielicznym BEZ KOFEINY. Tak sobie mysle ze mialem jeszcze jakas fotke cyknac, ale juz zapomnialem jaka :-( tlumacze sie tym, ze sie nie wyspalem :P Dobra na razie koncze, nie bede obiecywal ze cos napisze dzis wiecej, bo jak Kryniak sie dorwie do kompa to kapota. Wczoraj mial przyjemnosc obejrzenia po raz pierwszy Trainspotting (wczesniej czytal tylko ksiazke). Film kazdy zna wiec oisywac nie bede. OK wiec na razie koncze.

Friday, March 9, 2007

Piatek

Zostal tydzien. Jakas dziwna sprzeczka powstala na flacie. Dziwna bo niema. Caly dzien dzisiejszy spedzam przy kompie i ogladam durne polskie sitcomy komediowe, tak dla rozluznienia sie, poza tym na dworze leje jak cholera. W sumie nie chce mi sie duzo pisac. Zacytuje pewien fragment tekstu:
"|Muszę się zmienić.
Więcej czegoś takiego nie zrobię.|Sprzątam po sobie i w drogę.
Wybieram życie.|Nie mogę się już doczekać.
Będę jak inni.
Praca, rodzina, zajebisty TV,|praIka, samochód, kompakt,
otwieracz do puszek, dobre|zdrowie, dobre żarcie,
ubezpieczenie, kredyt, dom,|sportowy ubiór i torba
garnitury, samodzieIność,|teIeturnieje, niejadaIne żarcie
dzieci, spacery, etat, goIf,|czysty wóz, szafa swetrów.
święta z rodziną, emerytura,|zwoInienie podatkowe,
pogodna starość i życie...|aż do śmierci."

Tuesday, March 6, 2007

wtorek popoludnie



zaraz bede latal na dol z czesciami od lozka, ale korzystajac z okazji zamieszcze kilka fotek :-)

Pierwsza to ja w Hamilton, tam z boku Ewelina troche wkurzona na Mikiego, ze palil papieroska - przypominam ze stara sie rzucic :P








A oto ja (w nowej krutszej fryzurce :P) w naszym flacie w Living roomie przy obrazie Daliego, co zreszta widac :-)












a to nasz (niecaly) dobytek kart za prad, wykorzystany w ciagu 5 miesiecy. Kazda karta to 5 funciakow, jest ich 55 jezeli komus by sie nie chcialo liczyc. Daje to okragla sumke 1650 PLN za prad - w Polsce to naprawde duzo, a tu prad leci tak szybko, ze funty przez rece tylko przechodza :/




A na koniec podaje link do krotkiego filmiku jaki zrobilem dla Agi: http://video.google.pl/videoplay?docid=-6747316259826923257&hl=pl

Wtorek

Hmm, jakos nie moge sie zaebrac w sobie aby gdzies wyjsc, ale mamy piekna pogode to na pewno wyjde chocby zdjecia jakies pocykac.
Teraz przeszukuje siec w znalezieniu odcinkow Wlatcy Moch super serial, Polska rzeczywistosc, haha. Naprawde dobry. Mozna obejrzec odcinki na google video, ale chce je miec na plytce. Chec posiadania :P :) Oki na razie koncze a w sumie to i tak nikt nie czyta bloga. Wiec nie chce mi sie rozpisywac. Moze pozniej jakies fotki wrzuce. Zadnych postow :_( chlip chlip

Monday, March 5, 2007

poranek czesc dalsza

Wstawilem zupke grzybowa, niedlugo bedzie mozna jesc :-) mniam. A teraz zanurzam sie w MUR Floydow. Zamieszcze jeden cytat, ktory przypadl mi do gustu:
"Elfy rzadko udzielaja nieopatrznych rad, bo rada to niebezpieczny podarunek, nawet miedzy Medrcami, a kazda moze poniewczasie okazac sie zla. Ale co ty sam o tym sadzisz?" - J.R.R. Tolkien
Wycinajac pierwsze slowo mozna odniesc ow cytat do rzeczywistosci.
SPIEW GITAR

poniedzialek rano

Obudzilem sie rano lekko zaspany, ale to przez to cisnienie tutaj, jeszcze sie nie przyzwyczailem. Czasz zrobic sobie teraz jakas kawke w GIGA KUBKU ktory wczoraj zakupilem, a tak mi sie podobal ze szok. Cos mialem jeszcze dopisac, ale nie wiem co. Wczoraj dorwalem sie do kompa tylko na chwile, ale dzis bedzie lepiej bo chlopaki do roboty, a teraz smacznie spia. Na razie na tyle

Sunday, March 4, 2007

Niedziela 4 marca

Mamy godzinke 7:18 obudzilem sie chyba tak wczesnie z przyzwyczajenia. Troche zoladek mnie boli po wczorajszych piwach nie powiem. Schodze na dol a tu niespodzianka - pradu nie ma :/ stadard, hehe. Godzine laptop pociagnie na baterii ale to nie duzo. Chyba zaraz lykne jakis 2kc moze bezie lepiej. Uszy wczoraj mi odpadaly, jeszcze dzis mi trzeszczy. W sumie nie wiem kiedy prad bedzie pewnie jak sie obudza ludzie to pojada kupic, ale pewnosci nie moge miec. koncze na razie, moze po poludniu cis doskrobie.