Friday, April 18, 2014
Idą Święta.
Zbliżają się wielkimi krokami. Wczoraj miałem bardzo smutny dzień z paru powodów, o których nie będę wspominał. Dziś natomiast obudziłem się usatysfakcjonowany. Spotkał mnie bardzo zaskakujący sen. Szkoda, że zazwyczaj sny są odwróceniem rzeczywistości, ale i tak dziękuje Ci. Akcja chyba działa się jakoś u mnie w pracy, wiem, że moja mam była u mnie w odwiedzinach. Nagle ni z tąd ni z owąd pewna pani złapała mnie za rękę i zaciągnęła do swego samochodu. Niby znany, ale jednak bez dachu. Siedziała tam jej współlokatorka z jakąś inną dziewczyną. Pojechaliśmy do niej. Wszystkie zadowolone były. Weszliśmy do mieszkania i po przejściu do pokoju gościnnego pchnęła mnie na rozłożoną sofę? Coś w tym stylu. Szczerze przyznać muszę, że nadal byłem w szoku po tym co ostatnio się działo i jak reagowała - to trochę chore. Musiałem siedzieć z taką miną, kiedy zbliżyła się do mnie i zaczęliśmy się całować. Nie były to jakieś górnolotne pocałunki, czy romantyczne - po prostu zwykłe całusy. Jakby zachęta do dalszej gry. Po chwili wstała i wyszła. Wiem, przynajmniej tak czułem, że moja mam jest niedaleko. Wstałem i poszedłem do przedpokoju i spojrzałem na wykładzinę, którą położyła na schodach. I tu mnie zaskoczyła, bo była ułożona w wyjątkowy ekscentryczny wzór. Musiałem jej pogratulować - a pamiętam, że otrzymałem kiedyś wiadomość ze zdjęciem jak ją kładła - odmawiając mi w ten sposób swego towarzystwa. Nadal byłem w szoku. Nagle miejsce akcji ulega zmianie. Siedzę przy stoliku, niby w restauracji i kogoś oczekuje, myślałem chyba już tylko o niej, ale teraz ciężko powiedzieć. Restauracja znajduje się jakby na dachu pod otwartym niebem, ale niezbyt wysoko, może 3 piętro. Może to był taras w galerii handlowej z widokiem na sam dół. Nie pamiętam. Nagle jeden z gości zaczął bawić się jakąś dużą plastikową białą kulą, którą wrzucił komuś innemu do kieliszka - przez przypadek. Tamta osoba, podniosła ów kieliszek i wypiła. Wszyscy zaczęli bić brawa. Odwróciłem się aby skomentować i zobaczyłem że stolik za mną siedzi mój tata. Nie pamiętam czy coś mówił, czy nie. Czy po prostu przybył mnie odwiedzić i zafundować równoległą rzeczywistość, która inna, a podobna do naszej dała mi tyle radości. Dziękuje Ci za pamięć i odwiedziny. Prezent był świetny. Kwiaty które kupiłem jej 3 tygodnie temu dziwnym trafem nadal krwistoczerwone stoją pięknie w wodzie. Tak. Idą Święta. Halleluja!
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment