Friday, May 30, 2014

SHOCK - SZOK !!!

- Uwaga. Zbliżamy się do układu słonecznego -  składającego się  ze Słońca i powiązanych z nim grawitacyjnie ciał niebieskich. Ciała te to siedem planet i 165 znanych księżyców planet.  Położenie na obrzeżach drogi mlecznej. Nie wykryto życia, choć gwiazda spełnia wszystkie warunki do podtrzymania takowego, brak planety, która miała by odpowiednio  ustawioną orbitę aby temperatury były możliwe do życia ciał organicznych.

- Komputer. Opisz planety.

- Według oddalenia od Słońca: Merkury, Wenus, Giganci: Y'mir, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Według moich obliczeń z ciała Y'mira można stworzyć planetę dogodną do zamieszkania przez organizmy żywe oraz ustawić ją na odpowiedniej orbicie.

- Dobrze Komputer. Wykonać. Zniszcz Y'mira.

- Po dokonaniu unicestwienia giganta Y'mira możemy z pasa asteroid odłączyć dwie wielkie planety oraz jednej przydzielić księżyc. Reszta zostanie na orbicie giganta jako kosmiczny pył.

- Wykonać. Podaj proszę teraźniejszy układ planet.

- Według oddalenia od Słońca: Merkury, Wenus, Ziemia (Midgard), Mars (planety powstałe z ciała Y'mira na których możliwe jest powstanie życia),Pozostały pas asteroid oraz Giganci: Jowisz, Saturn, Uran i Neptun.

- Przekaż proszę wiadomość do Asgardu, że mogą wysyłać kolejną ekspedycję w celu skolonizowania układu słonecznego w dogodnych warunkach. A my lecimy dalej.

- Proszę podać kierunek.

- Pas Oriona

***

Witajcie w dzisiejszym odcinku. Może początek wygląda jak wstęp do powieści S-F, jednak chcę przedstawić wam pewną teorię, jako uważam się za Teoretyka Pradawnych Kosmitów oraz uwielbiam czytać różne mitologię i powieści fantasy, które czerpały garściami właśnie z tych mitologii. Po raz wtóry kiedyś dorwałem książkę o mitologii Nordyckiej i czytając ją doznałem szoku. Bardzo chciałem patrzeć na nią jako na Asów (Bogów), elfy, krasnoludy, gigantów - coś fantastycznego. Lecz już sam początek dał mi w pysk i ukazał się z innej perspektywy. Jest to jedyna mitologia, która opowiada, jakoby Midgard został stworzony z ciała giganta Y'mira. W żadnej innej nie natrafiłem na coś podobnego. Niby to nic specjalnego, ale zastanawiający jest nasz pas asteroid. Kiedyś w pewnej "teorii spiskowej" tyczącej się dziesiątej planety Nibiru, która jakoby przelatuje przez nasz układ słoneczny co 3200 lat mówili, że kiedyś uderzyła w planetę, z której wytrąciła nasz księżyc. Co też jest ciekawą tezą - nie licząc tej, że nie ma Nibiru. Szukałem dalej, Wybitny naukowiec David Nesvorny doszedł do wniosku, że nasz układ słoneczny musiał posiadać jeszcze jednego giganta za swej młodości, gdyż wszystkie wyliczenia komputerowe i analizy wychodziły błędnie. Dopiero po dodaniu kolejnego ciała niebieskiego zaczęło pasować wszystko do siebie. Jednak on uważa, że był to gigant gazowy, który został wystrzelony w przestrzeń (Czy nie brzmi to dziwnie? - Jak inne planety mogą wystrzelić w przestrzeń GIGANTA?) Więc wysuwam własną teorię: mówiącą, że na początku była dodatkowa planeta. Był to gigant. Lecz nie był on gazowym gigantem, a gigantem z ciała stałego, który po zniszczeniu stworzyła Ziemię i Księżyc (Co do Marsa pewności nie mam :P ). Również w kosmosie rzadko dzieje się coś od tak, aby potem super pasowało, więc tę lukę wypełnia mi Teoria Pradawnych Kosmitów, którzy chcąc wybudować sobie akwarium stworzyli planetę dogodną do zamieszkania. Resztę teorii Pradawnych Kosmitów znamy - jeżeli nie odsyłam do książki Von Daniken'a Rydwany Bogów, bądź dla leniwych filmu pełnometrażowego Pradawni Kosmici. (Link poniżej - uwaga po angielsku. W celu obejrzenia jednego z\ odcinków serialu wystarczy wpisać w Tubie Starożytni Kosmici)




Wednesday, May 28, 2014

Witam w mojej bajce



Hmm na przełomie tygodnia, byłem różnie nazywany: hipokrytą, prześladowcą czy kochaniem. Jedynie do tego drugiego się nie zgodzę - bo stalkerem jestem tylko w grze Stalker, która btw jest stworzona na podstawie kultowego opowiadania Piknik Na Skraju Drogi Arkadija i Borisa Strugackich. (Polecam bezapelacyjnie). Tak z hipokryty jest we mnie dużo - choćby to, że jako patriota siedzę za granicami swojej ojczyzny. (Ale sami przyznajcie - tam się nie da żyć. Przydałaby się zmiana ustroju). Co do "Kochania" - tak! Zawsze byłem przytulaskiem, który chciał się tulić i kochać w każdym miejscu. Niestety bardzo źle trafiłem. Człowiek bywa ślepy i siedząc w piekle myśli, że ma niebo, choć sam to niebo chciał dawać.  Na szczęście czas ów się skończył i wreszcie mogę spojrzeć w Niebo. Dziś dziwnym trafem w moim umyśle ukazała się piosenka, którą zacząłem nucić. Nie wiem skąd. Słyszałem ja dawno temu. Odnalazłem na przerwie w pracy. Obejrzałem, potem przeczytałem tekst - gdyż nie wszystko dało się zrozumieć. Jakbym dostał w twarz. Tylko od kogo i po co? Cóżem uczynił, że tak się poczułem? Czy ten tekst był dobrym przekazem, czy złym?

Jesus, won't you fucking whistle
Something but the past is done?
Jesus, won't you fucking whistle
Something but the past is done?

 Na dziś wpis będę kończył - bo jeszcze parę projektów przede mną. Zobaczymy co czas przyniesie... 


Monday, May 12, 2014

Jak to jest z tymi gejami? Eurowizja 2014. Euro Vision 2014.

Dzisiaj poruszę dość kontrowersyjny temat. Jakim są "pedały" i "lewe niewiasty" czyli geje i lesbijki. Sam nie wiem jak o nich pisać, aby nie zostać odebranym jako homofob i nietolerancyjna świnia, bo żyjemy w "tolerancyjnej" europie - gdzie przyjezdni muzułmanie wywalczają sobie prawo do kupowania mięsiwa rytualnie ubitego. W sieciach sklepów takich jak: Subway bądź inne. (Rytualnie - znaczy zabitymi na żywca. Podrzynają zwierzęciu gardło i patrzą jak się wykrwawia). Oczywiście, jeżeli nie spytasz, jakie mięso kupujesz, nie będziesz wiedział, że zjadasz zamęczone zwierzę. W moim kraju, czyli w Polsce, można głośno nazwać takich ludzi "pederastami" - słowo to nie jest obraźliwe i pochodzi od słowa: paiderastia, co znaczy "miłość do chłopców". Uważam, że jest to choroba. Choroba umysłu, bądź duszy. Jak każdą chorobę można ją leczyć. Na 85% z udokumentowanych źródeł wiadomo, że są skutki wyleczenia z safizmu bądź uranizmu.

(Nie mam czasu w tej chwili na szukanie nazwiska lekarza, który wywalczył aby homoseksualizm nie był uznawany za chorobę, aczkolwiek ten sam człowiek parę lat później opublikował badania twierdzące, że to można leczyć i z pozytywnym skutkiem. Niestety świat już nie chciał tego zaakceptować i jego słów, które znikły z opinii publicznej. Obiecuję, że znajdę aby nie mówić słów bez poparcia :P )  

No dobrze, ale nie o tym ma być post, ale o moim prywatnym podejściu do tematu. Jest inne. Może ktoś kiedyś miał podobne poglądy, może nie. Ciężko mi powiedzieć, skąd wzięły się u mnie, ale czuję to od środka. Może demony albo aniołowie podpowiadają mi co mam przekazać ludzkości. Nie będę ściemniał tutaj jak Crowley, że ktoś przez trzy dni i trzy noce dyktował mu Księgę Prawa, bo tak nie jest. Są to moje przemyślenia i odczucia zebrane przez lata. Teraz na emigracji mam do czynienia z większą ilością gejów i lesbijek niżeli wcześniej. Bo tu jest wolna Europa. która promuje wynaturzenia niżeli naturalne piękno kobiety - nazywane "soft porn" (odniesienie do Eurowizji 2014, której na szczęście nie miałem okazji oglądać.) 

Zaczynamy

Po pierwsze, może to trochę kłóci się z wiarą chrześcijańską, ale załóżmy, że istnieje coś takiego jak reinkarnacja. Czyli wędrówka dusz. Z zeszłego życia do przyszłego. Czas między przejściami jest nieznany i może trwać od momentu do setek lat, gdyż w innym wymiarze coś takiego jak "czas" nie funkcjonuje. Dusza jest nieśmiertelna. Od dawien dawna to wiadomo. Wszystkie religie o tym mówią, które mogły być stworzone przez "bogów" (czyli kosmitów) przybyłych z gwiazd. Mówię, tu o dawnych religiach. Tylko teraz człowiek słucha podszeptów diabła i wierzy, że go nie ma i że Boga nie ma. Zostawmy to jednak i powróćmy do wędrówki dusz. W jednej z ksiąg na temat reinkarnacji wyczytałem, że człowiek w chwili śmierci zazwyczaj kieruje swe myśli do swej miłości. Może to być zwierzę, bądź osoba i w przyszłym życiu właśnie nią będzie. Jacyś tam nieliczni mistrzowie medytacji z Indii, po reinkarnacji w jelonka zdawali sobie sprawę, z przeszłego życia etc. Nie ważne. Ten paradoks omówię na końcu. Jeżeli jesteśmy mężczyzną, który w chwili śmierci myśli o swej ukochanej: w przyszłym życiu będzie kobietą. Będzie musiał się nauczyć żyć jak kobieta, kochać mężczyzn etc. Na odwrót dokładnie to samo: kobieta myśląc o swym ukochanym mężu odrodzi się jako mężczyzna i będzie musiała nauczyć się przejść przez życie jako facet. Wszystko w porządku. Jednak istota tak doskonała jak Bóg, może mieć odsetek błędu, który występuje w całej naszej rzeczywistości - wystarczy zwrócić uwagę na fizykę kwantową, gdzie coś jest a zaraz znajduję się w innym miejscu, bądź w tym samym czasie jest w dwóch miejscach. Tak samo odrodzony facet, może nadal myśleć jak kobieta. Teraz przechodzimy do sedna sprawy. Taka osoba uważa, że to w pełni normalne, że podobają jej się osobnicy tej samej płci, bo Europa i USA to akceptuje (proszę zwrócić uwagę, że w niektórych kulturach jak np. Rastafarianie - coś takiego jest karane śmiercią - nie wspominając o Arabii saudyjskiej). Moim zdaniem, można powiedzieć, że coś poszło nie tak, albo, że Bóg specjalnie nie zresetował do końca aby człowiek mógł się naprostować - zmienić. W całym naszym życiu chodzi o doskonalenie się. Uważam, że te osoby zostały stworzone aby mogły się zmienić. Tylko od nich zależy,  czy zechcą i czy będzie im dane ponowne odrodzenie się. Niestety nasza europejska kultura z chęcią przyznaje im rację i wychwala, co nie powinno mieć miejsca.  Nie pozwoli im to wejść na wyższy poziom ewolucji i transcendencji.  Teraz spójrzcie na ogół. Tylko człowiek jest rasą, która ma takie "wynaturzenia" - chcecie wziąć pingwina na ruszt? Proszę bardzo: powiem, że to był tak bardzo uduchowiony gej, że po odrodzeniu w ciele pingwina nadal nim był, ale i tak na końcu natura wzięła  górę i sparzył się z samicą. Mnie oszukasz, mamę oszukasz, ale natury nie oszukasz, a Boga tym bardziej. 

A na zakończenie taki paradoks umysłu.

Wyobraź sobie, że jesteś teraz i tu. Dotknij się. Czujesz? Wiesz co robiłeś wczoraj, wiesz co będziesz robił jutro (znaczy planujesz). Teraz pomyśl, że w przeszłym Twoim życiu robiłeś to samo, ale teraz tego nie pamiętasz. Dziwne, nie? Ale... W przyszłym nie będziesz pamiętał tego. Może to być za 40 lat, może za 100 bądź 1000, ale będziesz się tak samo zastanawiał. Twoja dusza to wie, Twa świadomość nie. To jest dziwne.....


I piosenka na zakończenie: